Apostolaty  |   Duchowość  |   Aktualności  |   Informacje Ogólne  
Grupa Zielona WAPM
  Informacje ogólne  |  Pielgrzymi  |  Opis trasy  |  Kościoły na szlaku  |  Inne  |

Dlaczego pielgrzymuję?

Miałam 18 lat, kiedy pierwszy raz świadomie znalazłam się na Jasnej Górze. Chociaż wychowałam się w rodzinie katolickiej i zawsze byłam stosunkowo blisko wszystkiego, co związane jest z Kościołem, to być może to, co przeżywałam, było bardziej tradycją niż autentyczną wiarą. Dziś nie bardzo już pamiętam, jak to się stało, że zdecydowałam się pojechać na pielgrzymkę młodzieży żeńskiej, która odbywała się 31.05/1.06. 1980 r. na Jasnej Górze. Nic nie zrobiło na mnie takiego wrażenia jak widok ludzi, którzy pisali coś na karteczkach i wrzucali je do puszki z napisem "Podziękowania i prośby do Matki Bożej". Pomyślałam, że oni muszą wierzyć, iż zostaną wysłuchani. Zrobiłam dokładnie to samo. Poprosiłam o to, czym zanudzałam Boga od lat, a On - jak mi się wydawało - pozostawał niewzruszony na moje błagania. Nie wiem, o co prosili inni, ja chciałam tylko, aby mój ojciec przestał pić. Modliłam się o to od lat, bo o to nie można przestać się modlić, ale traciłam już nadzieję, że moja modlitwa kiedykolwiek może zostać wysłuchana. Nawet wtedy, kiedy wrzucałam kartkę do puszki. Pamiętam natomiast doskonale, że następnego dnia po nocnym czuwaniu stałam na Wałach i patrzyłam na pustą wówczas Aleję Najświętszej Maryi Panny. Wiedziałam, że ta doba spędzona na Jasnej Górze to zbyt mało, aby to, o co prosiłam, zostało wysłuchane. Czułam, że z mojej strony trzeba czegoś więcej. Dlatego przyrzekłam wtedy, że wrócę tu. Ale nie pociągiem, nie autokarem, ale pieszo, z pielgrzymką. A jeżeli zostanę wysłuchana, to będę chodzić dalej i każda następna pielgrzymka będzie wówczas pielgrzymką dziękczynną.

Jak sięgałam pamięcią, ojciec pił zawsze. To był dla mnie koszmar, z którym nigdy nie mogłam się pogodzić. Wracając z Jasnej Góry nie wiedziałam, że cały mój dramat, jaki składałam u stop Czarnej Madonny, jest już przeszłością. Mój ojciec poszedł na zwolnienie, które było przedłużane wielokrotnie, aż w końcu zakończyło się przyznaniem renty inwalidzkiej. Od tamtego mojego pobytu na Jasnej Górze nie był w pracy, a to było równoznaczne z tym, że nie miał sposobności do picia. Mijały dni, tygodnie... Trudno było uwierzyć w to, co się działo; ale to była jawa, nie sen. Mój dom powoli zaczął być tym, czym powinien być zawsze.

Pamiętam doskonale, co ślubowałam na Jasnej Górze. W sierpniu rzeczywiście znalazłam się na pątniczym szlaku. Trzeba byłoby być ślepym, aby i w tym, że mimo wielu przeciwności jednak udało mi się wyruszyć z Pielgrzymką, nie widzieć Bożej interwencji. Pielgrzymka była kontynuacją tamtego pobytu na Jasnej Górze. Dziękowałam za dwa miesiące spokoju w rodzinie i nieśmiało prosiłam, aby to trwało. Chyba bardziej chciałam niż wierzyłam, że mogłam zostać wysłuchana. Wróciłam z pielgrzymki - i to, o co się modliłam, trwało.

Pełna niepokoju liczyłam z niedowierzaniem miesiące. Powoli zaczynało do mnie docierać, że tak już będzie zawsze. Że to jest nowa, dana mi przez Boga rzeczywistość, w której przyszło mi żyć. Po osiemnastu latach odzyskałam kochającego mnie ojca, szczęśliwą rodzinę, w której czułam się bezpiecznie i dom, do którego wracałam z radością. Tego nie dało się racjonalnie wytłumaczyć. Powoli zaczynałam rozumieć, że jestem świadkiem cudu. Nigdy nie próbowałam tłumaczyć sobie tego zbiegiem okoliczności. Boża interwencja była zbyt wyraźna, aby tego nie zauważyć. Od tamtej pory co roku wracam na pielgrzymkowy szlak, "gdyż wielkie rzeczy uczynił mi Wszechmocny" (Łk 1,49). Bóg za wstawiennictwem Czarnej Madonny wysłuchał moich próśb. Wdzięczna za wszystko pielgrzymowałam najpierw z grupami paulińskimi, a od 1982 roku z WAPM (wówczas jeszcze WAPD). Każda moja pielgrzymka ma charakter dziękczynny, chociaż zdaję sobie sprawę, że i tak nigdy nie zdołam spłacić zaciągniętego długu.

Pamiętny rok osiemdziesiąty. Ileż się wtedy wydarzyło - dla mojej Ojczyzny, dla mojej rodziny, dla mnie...

Pątniczka

 

Źródło: Praca zbiorowa pod redakcją ks. Zygmunta Malackiego
"Ku Jasnej Górze z WAPM", Wydawnictwo Archidiecezji Warszawskiej 1998
Zespół redakcyjny: Anna Borkowska, Marzena Czapczyk, Paweł Jakub Kaleta,
Ks. Zygmunt Malacki, Krystyna Szczerbińska, Jacek Szczerbiński, Ewa Anna Zając

poprzednia strona

następna strona

Copyright (C) Salwatorianie - Kraków 2000