| Apostolaty | Duchowość | Aktualności | Informacje Ogólne | ||
![]() |
||
| Informacje ogólne | Pielgrzymi | Opis trasy | Kościoły na szlaku | Inne | | ||
Klarysew, 20.09.1999 r. DROGA GRUPO ZIELONA, Trafiłam do Was, szczerze mówiąc przez przypadek. Po ponad 10-letniej przerwie w pielgrzymowaniu do Częstochowy (wcześniej uczestniczyłam 7 razy w tej pielgrzymce) zapragnęłam powrócić do czasów pielgrzymowania na Jasną Górę do Najświętszej Pani. Odnaleźć dawną siebie i porównać z osobą, jaką jestem obecnie i jednocześnie sprawdzić się w tych szczególnych warunkach, jakie stanowi pielgrzymowanie. Pragnienie pielgrzymowania na Jasną Górę nosiłam w sercu od dawna. Dlaczego udało mi się zrealizować je w tym roku, nie wiem. Może zawdzięczam to faktowi, że decyzja "wyruszenia" dojrzała i nabrałam odwagi do pokonania wszystkich przeszkód. Być może pomogła mi w tym wizyta Ojca Świętego, co jest bardzo prawdopodobne. Pielgrzymowanie jest dla mnie sprawą bezgranicznego zaufania Bogu i powierzenia Mu wszystkich spraw własnych i osób mi bliskich. Mam wrażenie, że dzięki intensywnemu pielgrzymowaniu zgubiłam coś niecoś ze "starego człowieka". Poczułam się lżejsza i wydaje mi się, że moje życie nabrało właściwego - wertykalnego ukierunkowania na Boga. Chociaż stoję mocno na nogach (po pielgrzymce wpadłam w wir pracy) to jednak w moim sercu obudziło się pragnienie budowania bliskości z Bogiem. Pielgrzymowanie, będące formą rekolekcji w marszu, wzbogaciło mnie nie tylko treściowo, ale było jednocześnie praktycznym sprawdzianem umiejętności wprowadzania w życie usłyszanych prawd ewangelicznych. Bardzo spodobał mi się temat tegorocznej pielgrzymki - "Droga do Ojca", który zachęcał do podjęcia tego wcale nie łatwego zadania. Dzięki pielgrzymce odkryłam na nowo sens słowa "ruch", "bycie w ruchu - w drodze". Wcześniej wydawało mi się, że stabilizacja jest tym, czego mi potrzeba. Teraz wiem, że stabilizacja mego życia, którą wydawało mi się, że buduję była po prostu stagnacją, podczas gdy moim przeznaczeniem jest bycie w drodze do Boga, który jest Miłującym Ojcem, drodze której obce jest osadzanie na mieliźnie. Zrozumiałam, że muszę "pójść dalej" w moim rozwoju duchowym aż ku pełni mego człowieczeństwa z ufnością powierzającego się Bogu. Sprawy ziemskie są istotne, ale potrzebują jedynie mojego "dotknięcia", czasami mocniejszego - to prawda, ale nie mogę w nich "utknąć". Wydaje mi się, że "ruch" jest właśnie tym co wyrywa ze stagnacji, nie tylko w rozwoju duchowym, ale i w innych pokładach naszego człowieczeństwa. Idąc w tej grupie z młodzieżą akademicką miałam wspaniałą szansę doświadczenia twórczej "energii ruchu" wyrywającej z zastoju. Dziękuję również ks. Andrzejowi, który świadomie lub nie, pomógł mi w wyrwaniu się z duchowego marazmu i zaimponował twórczym "niepokojem" nieustannie "będąc w ruchu" przez prowadzenie tańca na postojach i podciągając maruderów do czoła grupy, do pierwszych szeregów. Bóg zapłać za te i inne bodźce do dynamicznego "maszerowania wciąż do przodu" ku prawdziwym wartościom, których źródłem jest Bóg i dostrzeżenie wspaniałości budowania prawdziwej wspólnoty z ludźmi dzięki łączności z Jezusem Chrystusem. Pozdrawiam serdecznie w Panu Zofia Giblewska
|
Copyright (C) Salwatorianie - Kraków 2000 |