| Apostolaty | Duchowość | Aktualności | Informacje Ogólne | ||
![]() |
||
| Informacje ogólne | Pielgrzymi | Opis trasy | Kościoły na szlaku | Inne | | ||
" Podróż do innego świata" Na pielgrzymce byłem drugi raz. Rok temu poszedłem bo chciałem zobaczyć jak to jest i też by pogłębić swoja wiarę. Wróciłem i powiedziałem, nigdy więcej, że jak dla mnie jest zbyt ciężko. Po raz pierwszy zdarzyło mi się żebym usypiał idąc, obijając się o ludzi. Minął rok, pełen wzlotów i upadków, radości i doświadczeń . Moje plany wakacyjne akurat tak się zmieniły, że mogłem pójść. Pomyślałem, że mam za co przepraszać za co dziękować raczej za kogo dziękować i też mam o co prosić ,to było dla mnie najważniejsze. Szczerze mówiąc bałem się, że oczekuje zbyt wiele. Na szczęście okazało się że nie. Początek pielgrzymki był dla mnie ciężki szczególnie duchowo nie mówiąc już o bąblach, zmęczeniu, bólu mięsni. W sercu zaś wątpliwości strach, nie wiadomo czym umotywowane i powstające wbrew rozumowi. Czułem się bardzo źle . Nie chciałem tego, modliłem się, śpiewałem rozmawiałem z księżmi. Powoli jakby było coraz lepiej ale nadal kiepsko się czułem. Mówiłem sobie, że trzeba jeszcze popracować nad ta pogodą ducha. I oto szóstego dnia nie wiem jak ale zacząłem rozmawiać o swoich problemach z jednym z kleryków i to było "to". Nie wiem ile rozmawialiśmy i na pewno nie pozbyłem się wszystkich wątpliwości i całego strachu ale ten dialog. dla mnie miał moc. Uzdrowił mnie. Nie mogłem w to uwierzyć że jedna rozmowa może mi tak pomóc Nie potrafię tego wyjaśnić ale czułem się o wiele szczęśliwszy. Tak więc wróciłem do domu pełen entuzjazmu i zarówno spokoju. Szybko się jednak przekonałem że wróciłem jakby z innego świata ,też nie doskonałego ale rozmodlonego rozśpiewanego pełnego nadziei, wiary i miłości, w którym jest o wiele łatwiej żyć, o wiele łatwiej jest być optymistą . Ale to tylko złudzenie tak naprawdę to jest cały czas ten sam świat stworzony przez Boga dla nas. Uświadomiłem sobie, że zależy tylko ode mnie jak będę go postrzegał i przezywał swoją rzeczywistość czy jako cud czy jak przekleństwo. Chyba tego m.in. właśnie uczy pielgrzymka jak żyć. Jak zachować pogodę ducha o piątej nad ranem, jak przyjmować z radością i pokorą to co dostajemy , jak być miłym dla innych nawet gdy depcze nam po piętach, jak się modlić, jak się cieszyć, Ja wyniosłem z niej nie tylko to,(też jeszcze znajomości i awersje do konserw) Ale to co dla mnie najważniejsze, zdrowszą wiarę nie wynikająca z przyzwyczajeń i fobii ale ze zrozumienia i miłości do człowieka stojącego obok mnie jak i do siebie samego. Wiem, że nie będzie łatwo, że wróci ten strach i wątpliwości ale wiem jedno. Nie jestem sam wokół mnie jest bardzo dużo ludzi z podobnych problemami z którymi mogę pogadać, zawsze też mogę pójść do specjalisty od przejść wewnętrznych czyli księdza. A co najważniejsze tam w górze jest najlepszy lekarz który tylko czeka aż poprosicie go o pomoc wtedy was wyleczy nawet znaj gorszych dolegliwości na różne sposoby mimo że jesteśmy świadomi naszej małej wiary. Jednych wyleczy chlebem a drugich zwykła rozmową przez zwykłego człowieka a jeszcze innych przez modlitwę. Na pewno jednym z najczęstszych sposobów jest pielgrzymka dlaczego. To jest jakby kąpiel w morzu miłości, podładowanie baterii, po prostu to trzeba samemu przeżyć a najlepiej z kimś i najlepiej w zielonej z WAPM, tak jak ja. Asiu Aniu Asiu Aniu Dominiko Ilono Izo Łukaszu Moniko Marcinie Moniko i Maksymilianie wielkie dzięki za wspólne pielgrzymowanie! Piotr Siłka
|
Copyright (C) Salwatorianie - Kraków 2000 |