Apostolaty  |   Duchowość  |   Aktualności  |   Informacje Ogólne  
Grupa Zielona WAPM
  Informacje ogólne  |  Pielgrzymi  |  Opis trasy  |  Kościoły na szlaku  |  Inne  |

O początkach pielgrzymki

Ideę powołania Warszawskiej Akademickiej Pielgrzymki Diecezjalnej przedstawił w grudniu 1980 r. Ksiądz Rektor Tadeusz Uszyński na spotkaniu popielgrzymkowym i już wówczas zwrócił się do mnie, czy nie podjąłbym tej inicjatywy do zrealizowania. On też jest autorem nazwy dzieła, które niewątpliwie wychodziło naprzeciw myślom kilku osób stanowiących aktyw grup akademickich Pieszej Pielgrzymki Warszawskiej. Problem zasadzał się na tym, że gwałtowny rozwój ruchu pielgrzymkowego wśród młodzieży akademickiej po 1977 roku koncentrował się wokół grup PPW wychodzących z kościoła św. Anny, tzw. siedemnastek. Powodowało to co najmniej małą efektywność pracy pielgrzymkowej dla młodzieży warszawskiej ze względu na konieczność coraz większego jej zaangażowania w pracę organizacyjną dla całości ze szkodą dla własnej pracy formacyjnej. Rozproszenie młodzieży z Archidiecezji Warszawskiej wśród wszystkich grup pielgrzymkowych w poważnym stopniu hamowało też proces integracji tej młodzieży tak wzajemnie między sobą, jak i z układem duszpasterskim Archidiecezji. Dostrzeganie i przez mnie tego zjawiska było bezpośrednią przyczyną mojego podjęcia inicjatywy stworzenia odrębnej pielgrzymki dla młodzieży z terenu Archidiecezji.

Od grudnia 1980 r. rozpoczęły się prace organizacyjne. W przygotowaniach logistycznych najważniejszą sprawą dla pielgrzymki jest trasa. W tym zakresie nieocenioną pomocą był mi Tadeusz Popończyk, zapalony pielgrzym, pracownik naukowy Politechniki Warszawskiej. Już podczas tego grudniowego, opłatkowego spotkania w rozmowie prywatnej zapytał mnie, co myślę na temat szlaku przyszłej pielgrzymki. Odpowiedziałem bez wahania: "Pójdziemy drogą zapomnianych Sanktuariów Maryjnych Mazowsza i Małopolski". Nie zapomnę jego radosnej, żywiołowej reakcji na te słowa. Do marca przygotował piękny projekt trasy. W marcu wybraliśmy się razem na rekonesans; błoto, roztopy, przygody z wyciąganiem auta ze zwałów topniejącego śniegu i dwukrotnie z rowów znosiliśmy w doskonałych humorach. Po zapoznaniu się z realiami nowego pielgrzymkowego szlaku trzeba było zrobić pewne korekty, po powrocie zabrał się więc gorliwie do pracy. Trasa była już gotowa na 3 maja 1981 r. Wkrótce obaj wybraliśmy się na ostateczny objazd trasy, ale tym razem już jeepem (amerykański z II wojny światowej) prowadzonym przez nieodżałowanego Waldemara Górskiego, mojego późniejszego idealnego kierowcę, wskazanego mi przez warszawskie środowisko Armii Krajowej. Niezapomniany, przy cudownej pogodzie i wielkiej życzliwości ludzi objazd trwał dwa dni. Odwiedziliśmy po drodze wszystkich Księży Proboszczów i Przewodniczących Gminnych Rad Narodowych, zgłaszając im nową pielgrzymkę. Tylko w dwóch gminach przewodniczący schowali się przed nami. Na Jasnej Górze przyjął nas Ojciec Jerzy Tomziński i z życzliwością przyjął informację o nowej pielgrzymce, jej trasie oraz terminie od 5 do 14 sierpnia.

Wielką pomoc w sprawach organizacyjnych okazali mi dwaj Księża Biskupi: Ks. Bp Bronisław Dąbrowski w załatwianiu świeckich spraw urzędowych i Ks. Bp Jerzy Modzelewski w sprawach materialnych związanych z oporządzeniem sprzętowym pielgrzymki. Nie wiem, z jakich powodów ta nasza inicjatywa spotykała się cały czas z nerwową reakcją Służby Bezpieczeństwa. Już latem 1981 r. złożył mi u św. Anny wizytę pan, który przedstawił się jako pracownik ww. urzędu o nazwisku Majewski. Do dziś sądzę, że on był taki Majewski jak ja Hindus. Poszedłem do Ks. Bpa Dąbrowskiego z kłopotem i pytaniem, co mam robić w tej sytuacji. Biskup odpowiedział, że gości trzeba grzecznie przyjmować, ale tylko to. Dał mi radę, bym z panem Majewskim nie spotykał się poza św. Anną. Tej praktyki trzymałem się cały czas. Prowadziłem pięć wypraw WAPD. Obecność wspomnianych służb była podczas wszystkich pielgrzymek. Dwukrotnie w ciągu tych pięciu lat odwiedził mnie na trasie wysoki rangą oficer radzieckich służb specjalnych (nazwisko prawdziwe znam) i dwukrotnie w rozmowie zadał mi pytanie: "Gdzie was uczono organizacji?"

Zasadniczy trzon Pierwszej Warszawskiej Akademickiej Pielgrzymki Diecezjalnej miały stanowić następujące, uchodzące na najbardziej "warszawskie" grupy z siedemnastek: Amarantowa, Pomarańczowa i Biało-Czerwona. Inicjatywa nowej pielgrzymki była przedstawiona przewodnikom tych grup i innym księżom warszawskim przed Bożym Ciałem 1981 r. Spotkała się z więcej niż życzliwym przyjęciem. Dzięki temu WAPD była nasycona duchowieństwem w stopniu o wiele wyższym niż przeciętna. Rektor Warszawskiego Seminarium Duchownego Ks. dr Stanisław Kur zniewolony nie tyle moją prośbą, ile entuzjazmem kleryków również wyraził zgodę na bardzo liczny udział młodzieży duchownej w tej pielgrzymce. Obecność kleryków warszawskich w WAPD wzrastała systematycznie. Miałem w nich dużą pomoc, choć i do alumnów można było czasami zastosować powiedzenie Boya-Żeleńskiego, że "żywy student to jest kłopot wielki".

Wakacje 1981 r. były poświęcone przygotowaniom bezpośrednim. Pomagało mi w tym wiele osób, spośród których szczególnie zapamiętałem dr Klarę Zakrzewską z sanitariatu, księży, Ks. Adama Zelgę i Ks. Stanisława Jurczuka - późniejszych kwatermistrzów WAPD, Pawła Sobieszka - studenta Politechniki Warszawskiej - późniejszego wspaniałego mojego sekretarza, i wspomnianego już Tadeusza Popończyka - późniejszego przewodnika trasy. WAPD cechowały: liczna obecność pracowników nauki z uczelni warszawskich i instytutów tak "Panowskich", jak i resortowych, zaangażowanie studentów stanowiących większość uczestników i pełnych mniej lub bardziej kłopotliwych inicjatyw. Atmosfera WAPD charakteryzowała się dużym rozmodleniem w grupach oraz wytężoną pracą intelektualną w grupach. Dzięki temu można było z jakimś powodzeniem realizować zasadniczy zamysł duszpasterski, by z wąskimi grupami pracować na konwersatoriach akademickich, a szerszą społeczność akademicką obejmować troską podczas świętoannowych rekolekcji i tej pielgrzymki. Błogosławione w skutkach okazało się też wspólne uczestnictwo w trudzie drogi pielgrzymkowej wykładowców i studentów. Powstałe wówczas więzy środowiskowe trwają do dziś.

Ks. Józef Maj

 

Źródło: Praca zbiorowa pod redakcją ks. Zygmunta Malackiego
"Ku Jasnej Górze z WAPM", Wydawnictwo Archidiecezji Warszawskiej 1998
Zespół redakcyjny: Anna Borkowska, Marzena Czapczyk, Paweł Jakub Kaleta,
Ks. Zygmunt Malacki, Krystyna Szczerbińska, Jacek Szczerbiński, Ewa Anna Zając

poprzednia strona

następna strona

Copyright (C) Salwatorianie - Kraków 2000