| Apostolaty | Duchowość | Aktualności | Informacje Ogólne | ||
![]() |
||
| Baza linków | Vademecum Pielgrzyma | Książki, artykuły | Konferencje | Różne | WAPM-Zielona | | ||
ks. Aleksander Radecki Dlaczego trzeba chodzić na pielgrzymki? Zbliża się sierpień, a to oznacza, że na szlak wiodący z Dolnego Śląska do Częstochowy wyruszy kolejna, XIX Piesza Pielgrzymka Wrocławska. A chociaż w tej formie rekolekcji wzięło już udział grubo ponad 100 tysięcy pątników, to jednak wciąż wydaje się konieczna nie tyle agitacja, ile informacja dotycząca tego wydarzenia. Gdy bowiem człowiek pozna zjawisko pielgrzymki od strony jej najgłębszej istoty, z jednej strony będzie gotów sam włączyć się w to święte wędrowanie, a z drugiej pomoże wybierającym się w drogę zrealizować ich szlachetny zamiar. Jeśli takie spojrzenie na problem sierpniowego pielgrzymowania jest ważne to dlatego, że pielgrzymka jest tajemnicą wiary. Organizatorzy ruchu pielgrzymkowego mają właściwie tylko jedno zmartwienie i prawdziwy problem do pokonania: nastawienie uczestników pielgrzymki na przeżywanie misterium, religijnej tajemnicy, opartej o wiarę i odczytanie najbardziej wewnętrznego przesłania, jakie ma nieść i wyrażać ich obecność na pielgrzymkowym szlaku. "Najważniejsze jest niewidoczne dla oczu" - tę prawdę w szczególny sposób należy odnieść do pielgrzymki. Dopiero taki kąt widzenia pozwala odróżnić pielgrzymkę od rajdu, włóczęgi, "imprezy", obozu wędrownego itp., choć w aspekcie zewnętrznym (np. na zdjęciach czy na filmie) wiele będzie na takie świeckie powiązania wskazywało: strój pielgrzymów, używany przez nich podczas wędrówki sprzęt turystyczny, sposób odżywiania się w drodze, warunki sanitarne itp. Takie dojrzałe spojrzenie na cały fenomen pielgrzymki pozwala w końcu rozumieć, że pielgrzymowanie jest stanem, który (jak kapłaństwo czy małżeństwo) zmienia człowieka, nadając mu nową godność i jakość, a nie tylko jakimś chwilowym zajęciem czy przypadkowo wykonywaną pracą. Zanim pielgrzymka wyruszy na szlak, jej uczestnicy muszą na miarę swych możliwości zrozumieć jej istotę, aby naprawdę skorzystać z tego daru i... nie przeszkadzać innym. Temu celowi służą zarówno spotkania przedpielgrzymkowe, organizowane zwykle przez przewodników grupy czy też w ramach grupy parafialnej, jak i postanowienia regulaminów pielgrzymkowych, z którymi zapoznają się przed wyruszeniem w drogę oraz w pierwszym dniu marszu. Człowiek ze swej natury jest pielgrzymem. Pielgrzymowanie jest czymś nieodłącznym już od początków ludzkiego życia, wynikając wręcz z samej natury i powołania człowieka - nawet wtedy, gdy tenże człowiek-pielgrzym nie chce czy nie potrafi sobie z tego zdać sprawy. Jeśli zaś pielgrzymowaniem nazwiemy pokonywanie pewnej drogi i przestrzeni w relacji człowiek-Bóg, to w takim ujęciu ruch pielgrzymkowy zdaje się być jedynie konsekwencją tego ludzkiego losu, dając mu niejako ramy organizacyjne do optymalnego przeżywania i wykorzystywania spotkania z tą tajemnicą nieustannego "bycia w drodze". Znany w Polsce dominikanin o. Jan Góra w książce "Dopokąd idę"
zamieszcza interesujące rozważanie, wynikające z zestawienia dwóch największych
potrzeb życiowych człowieka: Biblia o pielgrzymowaniu. Biblia nie zna jakiegoś specjalnego terminu dla określenia tej
praktyki, posługując się czasem wyrażeniem "wstępować do...". Jednakże
poszerzona refleksja nad wieloma natchnionymi tekstami, pozwala odczytać co najmniej potrójne
znaczenie dla tego określenia: W tym trzecim właśnie znaczeniu wszyscy chrześcijanie nazywani są "pielgrzymami", gdyż "pod przewodnictwem Chrystusa, ich prawdziwego wodza i zwiastuna, znajduje się chrześcijanin w drodze do prawdziwej ojczyzny, do niebieskiego Jeruzalem; jego życie zmierza ciągle do tego, by stanowić jedno z Panem, przez co nie traci ono nic na swej wartości, lecz przybiera charakter prawdziwej pielgrzymki religijnej". Dzięki takiemu spojrzeniu na fenomen pielgrzymowania to łatwo dojść do wniosku, że ten konkretny szlak, jaki przemierzają pielgrzymi do wybranego sanktuarium (np. omawiana przez nas sierpniowa wędrówka wiernych z Wrocławia na Jasną Górę) jest jedynie jakimś szczególnie mocnym i wymownym obrazem całej rzeczywistości ziemskiego życia wyznawców Chrystusa; może nawet warto powiedzieć więcej: jest to szczególna łaska doświadczenia prawdy o losie i wiekuistym przeznaczeniu ludzi w Bożym planie zbawienia, stając się jednocześnie świadectwem wobec wszystkich spotykanych po drodze sióstr i braci, także poszukujących Prawdy, niewierzących czy inaczej wierzących. Odrzucenie tego pryzmatu wiary w patrzeniu na pielgrzymkę i pielgrzymów, daje natomiast efekty nieprawdziwe i złudne, gdyż zatrzymuje się jedynie na powierzchni tej tajemnicy, postrzegając ją ewentualnie jako polityczne zagrożenie, sensację czy niezrozumiały "wyczyn". Katechizm o pielgrzymowaniu. Niezmiernie interesujące i ubogacające jest spojrzenie "Katechizmu Kościoła Katolickiego" na pielgrzymki; temat ten w interesującym nas zakresie występuje w indeksie tematycznym tej księgi 13 razy, pozwalając na odnalezienie wielu aspektów pielgrzymowania. Oto syntetyczne zestawienie zawartych tam myśli: Sam Jezus podczas swego życia ukrytego udawał się przynajmniej na święta Paschy do świątyni jerozolimskiej, a potem rytm Jego misji publicznej również wyznaczały pielgrzymki na wielkie święta żydowskie (KKK, 583); Maryja Dziewica uczestniczyła w "pielgrzymce wiary i doświadczyła mocy wiary" (KKK, 165); Dopóki nie powstaną nowe niebiosa i nowa ziemia /.../ Kościół pielgrzymujący w swoich sakramentach i instytucjach /.../ posiada postać tego przemijającego świata i żyje pośród stworzeń, które /.../ oczekują objawienia synów Bożych" (KKK, 671); Kościół osiągnie swoje wypełnienie dopiero "w chwili chwalebnego powrotu Pana", co wiąże się z przejściem ciężkiej drogi prób i prześladowań świata. Ta doczesna pielgrzymka dokonuje się z dala od Pana, w atmosferze tęsknoty za Jego Królestwem, jakby na wygnaniu, jednak nie bez pociech samego Boga (KKK, 769). Prześladowania, które cierpi Kościół, mogą zachwiać wiarę wielu, ale też właśnie owo prześladowanie "odsłoni tajemnicę bezbożności pod postacią oszukańczej religii, dającej ludziom pozorne rozwiązanie ich problemów za cenę odstępstwa od prawdy" (KKK, 675); Ten pielgrzymujący Kościół jest ze swej natury misyjny - po to, by ostatecznie uczynił ludzi "uczestnikami komunii, jaka istnieje między Ojcem i Synem w Ich Duchu miłości" (KKK, 850). Owa komunia dokonuje się w niebie i na ziemi pomiędzy jeszcze pielgrzymującymi, oczyszczającymi się po dokonaniu życia doczesnego i już widzącymi Boga wyraźnie (KKK, 954); Końcem pielgrzymki doczesnej jest śmierć, a do tego ziemskiego sposobu życia już nigdy nie powrócimy (KKK, 1013); Na drogach pielgrzymującego Ludu Bożego nieustannie celebrowana jest Eucharystia, prowadząca jej uczestników "wąską drogą krzyża do niebieskiej uczty" (KKK, 1344). Na tej drodze potrzebujemy stale Komunii eucharystycznej, "chleba naszej pielgrzymki, aż do chwili śmierci, gdy zostanie nam udzielony jako Wiatyk" (KKK, 1392, 1524); Jesteśmy grzesznikami i dlatego niezmiernie ważne jest dla nas korzystanie z wymiany "dóbr duchowych między wszystkimi pielgrzymującymi jeszcze żywymi członkami Ciała Chrystusa, a także tymi, którzy już doszli do Ojczyzny niebieskiej" (KKK, 1469); Czymś niezwykle cennym jest dla wierzących skarbiec religijności ludowej, w której różnorodnymi formami pobożności otaczano życie sakramentalne. Należą do niej: "cześć oddawana relikwiom, nawiedzanie sanktuariów, pielgrzymki, procesje, droga krzyżowa, tańce religijne, różaniec, medaliki itp." (KKK, 1674). Formy te dlatego są godne starannego pielęgnowania, że kontynuują one życie liturgiczne Kościoła i prowadzą do liturgii (KKK, 1675). Podtrzymując ową religijność ludową, trzeba jednak dbać o jej ciągłe oczyszczanie i pogłębianie, by prowadziła rzeczywiście do poznania misteriów Chrystusa (KKK, 1676); W czasie przyjmowania sakramentów: chrztu, bierzmowania, małżeństwa i kapłaństwa, chrześcijanie składają Bogu przyrzeczenia. Poza tymi sytuacjami także można - w duchu pobożności - zobowiązać się do podjęcia określonych czynów, takich jak: modlitwa, jałmużna, pielgrzymka itd. "Wierność przyrzeczeniom złożonym Bogu jest przejawem szacunku należnego Boskiemu Majestatowi i miłości wobec Wiernego Boga" (KKK, 2101); Pielgrzymki były zawsze (i są nadal) "wezwaniami i drogami modlitwy" (KKK, 2581). Gdy powyższe rozważania śledzi ktoś, kto osobiście uczestniczył w pielgrzymce - dostrzeże, że wszystkie te przesłanki faktycznie żyją w tym wędrującym Kościele i to one sprawiają, że corocznie ponawiane zaproszenie na maryjny szlak, na czas i wysiłek "rekolekcji w drodze", znajduje tak szeroki oddźwięk, choć nie od razu i nie wszyscy sobie tę sprawę uświadamiają. Co decyduje o tym, że człowiek staje się pielgrzymem? Mieć nadprzyrodzoną motywację (intencję) swej wędrówki; Zaakceptować cały program religijny, realizowany w drodze: udział w Eucharystii, modlitwach, konferencjach, nabożeństwach; Zdecydować się na wewnętrzny trud przemiany, który oznacza przeżycie sakramentu pojednania i podjęcie konkretnych postanowień; Przyjąć w duchu pokuty wszelkie niedogodności i ciężary drogi (zmęczenie, upał, warunki sanitarne i noclegowe, skromne wyżywienie, skromny strój itp.); Zdobyć się na posłuszeństwo wobec poleceń przewodników i zachować porządek; Podejmować wysiłek budowania wspólnoty i wzajemnie sobie służyć. Tak więc wszystko, co zewnętrzne podczas drogi, dla pielgrzyma ma jedynie wartość i znaczenie "akompaniamentu" dla tego, co dzieje się i będzie działo w jego umyśle i sercu. Może się co prawda, zdarzyć, że ktoś wyruszy np. do Częstochowy z motywów innych, niż to zakłada duch pielgrzymki (np. dla towarzystwa, z ciekawości, "dla sprawdzenia siebie", na swoistą "imprezę turystyczną", którą dobrze jest "zaliczyć") i wtedy potrzebna jest dobra wola oraz jakieś wewnętrzne otwarcie się na przekazywane treści, by taka osoba wyruszająca początkowo jako "turysta" - wracała już jako "pielgrzym". Świadectwo wiary wobec pielgrzymów. Wspomnieć tu także warto o postawach ludzi, których pielgrzymi mijają i spotykają (np. w miejscach noclegów) podczas swej wędrówki. Ich wiara jest zdolna "przypomnieć" wędrowcom, kim są i czego się po nich należy spodziewać; nierzadko pobożność, ofiarność i gościnność nieznanych, obcych ludzi, na długo wpisuje się w pamięć pielgrzymującym, zawstydzając ich i wręcz "zmuszając" do dojrzałego przeżywania "rekolekcji w drodze". Oto wymowne świadectwo kierownika II Pieszej Pielgrzymki Wrocławskiej do Ostrej Bramy: "/.../ pogłębiająca się bieda, zwłaszcza na Białorusi, nie zamyka tych ludzi. Są nadal otwarci i rzeczywiście dzielą się ostatnią kromką chleba. /.../ A na przykład wzdłuż trasy pielgrzymki były układane kwiaty i to nie byle jaki, ale biało-czerwony kolor z zieloną gałązką w środku. Jest to po prostu niesamowita praca - tak nas przyjmują. /.../ Brali nas oni również do domów rodzinnych. /.../ Raz nawet księża zaproponowali takie bardziej skoczne piosenki i wtedy przyszedł ktoś z tych ludzi z Grodna trochę zgorszony i zdziwiony: "jak można, przecież to jest pielgrzymka". /.../ Poza tym charakter tej pielgrzymce nadają mieszkańcy wiosek, które mijamy. Bardzo często klęczą, płaczą, jak my idziemy. /.../ Oni po prostu odczytują tak jakoś bardzo mocno to, że w pielgrzymce jest obecny Pan Bóg. Bo Komu sypią kwiaty, przed Kim się żegnają? Były przypadki, że nas zmuszali do wejścia do wioski, mimo że trzeba było wydłużyć i tak długie etapy 40 - kilometrowe o dalsze 4 - 5 kilometrów. Ponieważ prosili, by cień pielgrzymki padł na starców i chorych, których oni wynosili przed swoje domy. Świadectwa wytrawnych pielgrzymów. Do naszych teologicznych rozważań na temat pielgrzymowania i pielgrzymek, niech dołączą jeszcze dwie wypowiedzi wytrawnych wrocławskich pielgrzymów, których stwierdzenia i wnioski w tym miejscu będą mogły stanowić swoiste resumé . "Jesteśmy Kościołem pielgrzymującym. Bóg sam nas prowadzi do swego Królestwa, ale nasza powinna być troska, abyśmy nie ustali w drodze i nie zeszli na manowce. Każdy z nas jest pielgrzymem: idzie przez życie do ostatecznego spotkania z Bogiem. /.../ Wybory, których dokonuję, każą mi często wyjść z zacisza domu i ruszyć na pielgrzymkę. Czasem jest to decyzja zaskakująca także mnie samego. Towarzyszy jej wewnętrzna potrzeba oderwania się od wygody, nawyków i przyzwyczajeń, pragnienie głębszego zbliżenia do Boga i ludzi. Przeżycia kolejnych pielgrzymek są kamieniami milowymi mego życia. Są doznaniem Opatrzności Bożej, Jego miłości i łaski. Umacniają także moje przekonanie o przynależności do ludu odkupionego i są zachętą do podejmowania nowych zadań i służb. Dlatego ważne są powroty z pielgrzymek. Człowiek, który doświadczył miłości Boga nie może wracać do domu tą samą drogą: konieczne jest nawrócenie wewnętrzne". Rachunek sumienia dla doświadczonych pielgrzymów. Gdy zatem ktoś był na pielgrzymce, zwłaszcza wiele razy, winien mieć odwagę stanięcia w prawdzie wobec pytania: czy naprawdę tę drogę zrozumiał i prawdziwie przeżył? Czy "dowodem" tego dojrzałego "bycia pielgrzymem" staje się stopniowa, konsekwentna przemiana własnego życia? Kto wie, czy właśnie ta odpowiedzialność w sumieniu za otrzymany w ciągu wędrówki do Częstochowy dar, nie powoduje ostatecznie decyzji o rezygnacji z pielgrzymowania w przyszłości, skoro rodzi aż tak daleko idące zobowiązania? Najstarszy z ojców duchownych wrocławskiej pielgrzymki, towarzyszący jej szlakom od początku i osobiście i duchowo, proponuje pątnikom dwie drogi: uczciwy rachunek sumienia i modlitwę. Ów zestaw pytań do samooceny jest bardzo prosty, a jednocześnie niezwykle konkretny: - "Na pielgrzymce nazywałeś każdego uczestnika bratem lub siostrą i starałeś się okazać mu szacunek, dostrzec jego potrzeby, ofiarować mu uśmiech i pomoc... Czy nie mógłbyś stworzyć takiego klimatu miłości w swojej rodzinie? Stosunek do matki, ojca, braci, sióstr? - Na pielgrzymce było dużo modlitwy... Czy nie mógłbyś o parę minut przedłużyć swoją modlitwę poranna i wieczorną?" itd. Tak więc dla "rasowego pielgrzyma" teologia tego religijnego zjawiska, w jakie wchodzi on wędrując na Jasną Górę, ma swoje egzystencjalne odniesienie i nie jest nigdy pustą teorią - nawet jeśli on sam nie potrafiłby tego w odpowiedni sposób wyrazić. Stąd logiczny wniosek, podsuwany przez cytowanego autora: codziennie "przynajmniej jedno Zdrowaś"!. ks. Aleksander Radecki źródło: http://www.pielgrzymka.emit.pl/XIX_ppw/index1.htm.
|
Copyright (C) Salwatorianie - Kraków 2000 |