Apostolaty  |   Duchowość  |   Aktualności  |   Informacje Ogólne  
Piesze Pielgrzymki w Polsce i na świecie
  Baza linków  |  Vademecum Pielgrzyma   |  Książki, artykuły  |  Konferencje |  Różne  | WAPM-Zielona  |

Piąty dzień WAPM
9 sierpnia 1999

Fragment Pisma Św.: Mt 17, 22-27

Wezwanie do modlitwy: Za wszystkich chorych i cierpiących, a także za tych, którym obiecaliśmy naszą modlitwę.

Czy naprawdę chcesz oddać wszystko Jezusowi?

"Gdy wybierał się w drogę, przybiegł pewien człowiek i upadłszy przed Nim na kolana, pytał Go: Nauczycielu dobry, co mam czynić, aby osiągnąć życie wieczne? Jezus mu rzekł: Czemu nazywasz Mnie dobrym? Nikt nie jest dobry, tylko sam Bóg. Znasz przykazania: Nie zabijaj, nie cudzołóż, nie kradnij, nie zeznawaj fałszywie, nie oszukuj, czcij swego ojca i matkę. On Mu rzekł: Nauczycielu, wszystkiego tego przestrzegałem od mojej młodości. Wtedy Jezus spojrzał z miłością na niego i rzekł mu: Jednego ci brakuje. Idź, sprzedaj wszystko, co masz, i rozdaj ubogim, a będziesz miał skarb w niebie. Potem przyjdź i chodź za Mną. Lecz on spochmurniał na te słowa i odszedł zasmucony, miał bowiem wiele posiadłości." (Mk 10, 17-22)

Gdy wybierał się w drogę... Jezus idzie do Jerozolimy. Tam kres Jego Pielgrzymki. Oto idziemy do Jerozolimy. Tam Syn Człowieczy zostanie wydany arcykapłanom i uczonym w Piśmie. Oni skażą Go na śmierć i wydadzą poganom. (Mk 10, 33). Droga Jezusa wiedzie przez Nazaret, Genezaret, następnie poprzez okolice Tyru i Sydonu, Dekapolu. Ziemie te stały się świadkami Jego licznych cudów. To tam głuchoniemy zostaje uzdrowiony, a głodni ludzie nakarmieni cudownie rozmnożonym chlebem. W Betsaidzie Jezus przywraca wzrok niewidomemu, podobnie jak to czyni Bartymeuszowi pod Jerycho. To w czasie tej wędrówki najbliżsi Jego uczniowie Piotr, Jan i Jakub będą świadkami przemienienia Jezusa na górze Tabor, a pozostali uczniowie zobaczą moc Boga w uzdrowieniu epileptyka. Tak przyszli do Kafarnaum (Mk 9, 33). To już po raz trzeci Jezus przybył do tego miasta. W Kafarnaum i w okolicach Jezus dokonał najwięcej cudów, tam też nauczał, co zgodnie potwierdzają czterej Ewangeliści. Jednakże mieszkańcy tego miasta nie nawrócili się. A ty, Kafarnaum, czy aż do nieba masz być wyniesione? Aż do Otchłani zajdziesz. Bo gdyby w Sodomie działy się cuda, które się w tobie dokonały, zostałyby aż do dnia dzisiejszego (Mt 11, 23).

Jezus dociera wreszcie w granice Judei i Zajordania, gdzie dalej naucza zgromadzone tłumy (por. Mk 10, 1). I właśnie gdy opuszczał te ziemie, przybył pewien człowiek i upadłszy przed Nim na kolana pytał Go: Nauczycielu dobry, co mam czynić, aby osiągnąć życie wieczne? (Mk 10, 17). Młodzieniec tez zapewne wiele słyszał o Jezusie, który był prorokiem potężnym w czynie i słowie wobec Boga i całego ludu (Łk 24, 19), a może nawet był świadkiem niektórych wydarzeń. Fakt, że upadł na kolana przed Mistrzem, świadczy o ogromnej czci. O łaskę uzdrowienia na kolanach prosił Jezusa trędowaty. Tak też prosił o wyzwolenie z opętania syna jego ojciec. Piotr, będąc świadkiem cudownego połowu, przypadł Mistrzowi do stóp. Pobożny Izraelita zginał swe kolana tylko przed Bogiem. Jeśli ktoś padł na kolana przed Jezusem ? musiały to być niezwykłe okoliczności. A zatem wypowiedziane pytanie młodzieńca było pytaniem całego jego życia, pytaniem o najważniejsze - o życie wieczne. Jest ono odbiciem pragnień każdego człowieka - i dlatego jest ono tak ważne. Chodzi tu o znalezienie drogi ku zbawieniu. Nie jest to metoda czy sposób osiągnięcia własnej doskonałości. Dlatego Jezus wezwie młodzieńca, aby poszedł za Nim, bo On jest Drogą, Prawdą i Życiem (por. J 14, 6). Jednakże teraz Jezus odpowiada tak, jakby nie słyszał jego pytania i podejmuje zupełnie inny temat. Kieruje jego uwagę na samego Boga mówiąc: Czemu nazywasz Mnie dobrym? Nikt nie jest dobry, tylko sam Bóg (Mk 10, 18). W tej odpowiedzi Jezusa zawarte jest nie tylko uznanie istnienia Boga, ale przede wszystkim uznanie Jego dobroci. Samo przyjęcie istnienia Boga jest niewystarczające. Apostoł Jakub przypomina: Wierzysz, że jest jeden Bóg? Słusznie czynisz - lecz także złe duchy wierzą i drżą (Jk 2, 19). Taka wiara bez miłości budzi tylko lęk i staje się nie do zniesienia. Fundamentalną sprawą w życiu duchowym jest uznanie dobroci Boga. W praktyce życia duchowego oznacza to przyjmowanie wszystkich doświadczeń, nawet tych bardzo trudnych i niezrozumiałych jako działania Boga w moim życiu. Jest to ufne przyjęcie tych doświadczeń jako dobrych dla mnie samego. Jeśli nie przyjmę Boga jako Dobrego Ojca, to wówczas wiele z tych doświadczeń, zwłaszcza tych nie po mojej myśli, będę przeżywał jako karę od Boga, co ostatecznie bunt albo strach. Nie jest to klimat sprzyjający odkryciu, że Bóg jest kochającym Ojcem.

Dopiero po tym Jezus odnosi się wprost do młodzieńca: Znasz przykazania. Jezus nie stawia pytania: Czy znasz przykazania?, ale stwierdza fakt. Oznacza to, że wiedza o podstawowych prawdach naszej wiary jest naszym obowiązkiem. Jakże często można spotkać katolika, który nie potrafi wymienić przykazań Dekalogu... Ta niewiedza w praktyce rodzi niewiarę. Warto zadać sobie pytania: Co czytam? Czego słucham? Jakie treści zaprzątają moje serce i umysł? Czy pogłębiam swoją wiedzę religijną? Jezus nie wymienia wszystkich przykazań, ale tylko te, które odnoszą się do postępowania wobec bliźnich. Wymienia przykazania, które są zewnętrznym sprawdzianem naszej miłości do Boga i bliźnich. Za największe przykazanie uznaje przykazanie miłości. (por. Mk 12, 28-33). Ów młodzian ma się czym pochwalić: Nauczycielu, wszystkiego tego przestrzegałem od mojej młodości (Mk 10, 20). Niewątpliwie gorliwie przestrzegał Bożego prawa i przykazań. Dlaczego zatem pytał Jezusa o drogę do zbawienia? Czego oczekiwał od Jezusa? Wtedy Jezus spojrzał na niego z miłością (Mk 10, 20). Widząc gorliwość młodzieńca Jezus zaprasza go o krok dalej, do naśladowania Jego samego. To spojrzenie pełne miłości jest wezwaniem do miłości, by pójść za Jezusem. Stąd też słowa Mistrza: Jednego ci brakuje. Idź, sprzedaj wszystko co masz i rozdaj ubogim, a będziesz miał skarb w niebie. Potem przyjdź i chodź za Mną (Mk 10, 21). Tego się młodzieniec nie spodziewał. Przyszedł on do Jezusa w przekonaniu, że zostanie pochwalony przez Mistrza i że być może usłyszy: tak, jesteś już doskonały. A usłyszał coś przeciwnego. Jednego ci brakuje. To go zasmuciło. Jak bardzo jesteśmy w tym podobni do owego młodzieńca. Tyle się modlimy, robimy wiele dobrych rzeczy, ale w nadziei zapłaty, pochwały, zauważenia. Wystarczy, że ktoś nie zauważy naszego wysiłku, pracy, pobożności, a już odchodzimy smutni.

Wezwanie Jezusa, by sprzedać wszystko, możemy odczytać nie tylko jako wezwanie do ubóstwa materialnego, ale i duchowego. Idź, sprzedaj to wszystko, co masz; sprzedaj, zostaw to swoje przekonanie o własnej świętości i doskonałości. Być ubogim to oznacza mieć wszystko u Boga. Ile razy uczniowie kłócili się o to, kto z nich jest największy (por. Łk 9, 46; Łk 22, 24). Pycha, która potrafi przybrać tyle postaw, ilu jest ludzi, jest pierwszym i najważniejszym grzechem. Tego młodzieniec nie mógł zrozumieć. Dla Żyda być bogatym oznaczało jedno: Bóg mi błogosławi i sprzyja. Stąd jego przekonanie o własnej doskonałości. Pokora jest podstawą życia duchowego dla każdego z nas. Lecz on spochmurniał na te słowa i odszedł zasmucony (Mk 10, 22). Ten smutek to smutek pełen pychy. Smutek, który jest z Boga, dokonuje nawrócenia ku zbawieniu. Smutek zaś tego świata sprawia śmierć (2 Kor 7, 10). Nie jest to smutek z powodu grzechów, żal za nie, ale smutek, który prowadzi do utraty nadziei, do rozpaczy. Tragedią Judasza nie była jego zdrada, ale to, że żalił się nad samym sobą, a nie nad Jezusem, którego wydał. Taki żal nie jest dobry, prowadzi on ku śmierci. Skupienie na sobie żąda ciągłych pochwał od innych. Prośmy Jezusa pokornego o spełnienie Jego woli.

Pytania do medytacji:

Z czym najczęściej przychodzę do Jezusa?

O co najczęściej proszę Go w swoich modlitwach?

Co czuję, gdy moje oczekiwania nie są spełnione?

Co sprawia mi smutek? Co wtedy czynię?

Do czego jestem przywiązany?

Czy umiem oddać to Jezusowi?

 

Źródło: Ks. Jakub Szcześniak - "Droga do Ojca", Warszawa 1999

poprzednia strona

następna strona

Copyright (C) Salwatorianie - Kraków 2000