Apostolaty  |   Duchowość  |   Aktualności  |   Informacje Ogólne  
Piesze Pielgrzymki w Polsce i na świecie
  Baza linków  |  Vademecum Pielgrzyma   |  Książki, artykuły  |  Konferencje |  Różne  | WAPM-Zielona  |

Trzeci dzień WAPM
7 sierpnia 1999

Fragment Pisma Św.: Mt 17, 14-20

Wezwanie do modlitwy: Za wszystkich zniewolonych grzechem i szukających prawdziwej drogi życia.

Czy Jezus jest moim Panem

"Piłat wyszedł powtórnie do Żydów i rzekł do nich: Ja nie znajduję w Nim żadnej winy. Jest zaś u was zwyczaj, że na Paschę uwalniam wam jednego [więźnia]. Czy zatem chcecie, abym wam uwolnił Króla żydowskiego? Oni zaś powtórnie zawołali: Nie tego, lecz Barabasza! A Barabasz był zbrodniarzem. Wówczas Piłat wziął Jezusa i kazał Go ubiczować. A żołnierze uplótłszy koronę z cierni, włożyli Mu ją na głowę i okryli Go płaszczem purpurowym. Potem podchodzili do Niego i mówili: Witaj, królu żydowski! I policzkowali Go. A Piłat ponownie wyszedł na zewnątrz i przemówił do nich: Oto wyprowadzam Go do was na zewnątrz, abyście poznali, że ja nie znajduję w Nim żadnej winy. Jezus więc wyszedł na zewnątrz, w koronie cierniowej i płaszczu purpurowym. Piłat rzekł do nich: Oto Człowiek. Gdy Go ujrzeli arcykapłani i słudzy, zawołali: Ukrzyżuj! Ukrzyżuj! Rzekł do nich Piłat: Weźcie Go i sami ukrzyżujcie! Ja bowiem nie znajduję w Nim winy. Odpowiedzieli mu Żydzi: My mamy Prawo, a według Prawa powinien On umrzeć, bo sam siebie uczynił Synem Bożym. Gdy Piłat usłyszał te słowa, uląkł się jeszcze bardziej. Wszedł znów do pretorium i zapytał Jezusa: Skąd Ty jesteś? Jezus jednak nie dał mu odpowiedzi. Rzekł więc Piłat do Niego: Nie chcesz mówić ze mną? Czy nie wiesz, że mam władzę uwolnić Ciebie i mam władzą Ciebie ukrzyżować? Jezus odpowiedział: Nie miałbyś żadnej władzy nade Mną, gdyby ci jej nie dano z góry. Dlatego większy grzech ma ten, który Mnie wydał tobie. Odtąd Piłat usiłował Go uwolnić. Żydzi jednak zawołali: Jeżeli Go uwolnisz, nie jesteś przyjacielem Cezara. Każdy, kto się czyni królem, sprzeciwia się Cezarowi. Gdy więc Piłat usłyszał te słowa, wyprowadził Jezusa na zewnątrz i zasiadł na trybunale, na miejscu zwanym Lithostrotos, po hebrajsku Gabbata. Był to dzień Przygotowania Paschy, około godziny szóstej. I rzekł do Żydów: Oto król wasz! A oni krzyczeli: Precz! Precz! Ukrzyżuj Go! Piłat rzekł do nich: Czyż króla waszego mam ukrzyżować? Odpowiedzieli arcykapłani: Poza Cezarem nie mamy króla. Wtedy więc wydał Go im, aby Go ukrzyżowano." (J 18, 38 - 19, 16)

Poprzednie rozważanie zakończyliśmy w chwili, gdy Piłat, zadawszy Jezusowi pytanie czy Ty jesteś Królem?, usłyszał odpowiedź twierdzącą. Słowo "król" i "królestwo" budzi w nas najczęściej skojarzenia potęgi, przepychu i splendoru. W naszej wyobraźni rysuje się obraz pełen dostojeństwa, szacunku, godności, a samo pojęcie "król" jest jego uosobieniem. Natomiast Jezus przyznaje się do swej godności Króla w chwili, gdy po ludzku zostaje wszystkiego pozbawiony. Pobity, poraniony, ubrany w śmieszny czerwony płaszcz, w koronie cierniowej stoi naprzeciw tego, który jest pewien swej władzy, wyposażony w tak liczne jej atrybuty. Piłat jest bardzo mocno przywiązany do swego poczucia władzy i potęgi, potwierdzonej przez rzymskiego Imperatora. I oto Jezus powoli odziera Piłata z tego poczucia - po to, aby go przyoblec w prawdziwą godność, którą jest wolność człowieka. Piłat, którego każdy rozkaz miał potężną moc sprawczą, nie może pokonać uczucia szacunku, jaki budzi w nim ten Skazaniec. Mimo woli zaczyna wiązać się z Jezusem z Nazaretu. Ścieżka Piłata wplątała się w życie Tego, który jest Drogą, Prawdą i Życiem. Niestety, poprzez lęk o siebie samego Piłat zostaje złączony z Jezusem jedynie w formule Wyznania wiary. Słowa, które wypowiadamy w Credo: I został ukrzyżowany pod Poncjuszem Piłatem, to jedyne świadectwo tamtego spotkania. Piłata zaskakuje ogromny spokój Jezusa, Jego milczenie i brak jakiejkolwiek próby obrony. Będąc namiestnikiem i sprawując jednocześnie najwyższą władzę sądowniczą w podległej mu prowincji, Piłat po raz pierwszy spotkał Kogoś, kto nie zabiegał o jego łaskę. Z pewnością nie zdawał sobie sprawy, że stoi przed nim Dawca i Źródło wszelkich łask, Ktoś, kto miłuje go bez żadnej zasługi z jego strony. Zwykle stojący przed Piłatem, świadomi, że od dobrej lub złej woli namiestnika zależy ich życie, starali się za wszelką cenę pozyskać łaskawość władcy. Tą ceną było poniżenie się, płaszczenie się, pełne uznanie wszechwładzy Piłata. Jezus był jedynym, który tego nie uczynił. Piłat doskonale odczuł, że milczenie Jezusa nie jest lekceważeniem czy pogardą, ale próbą pokazania zniewolonemu namiestnikowi, w czym tkwi źródło wolności. Ewangeliści Mateusz i Marek zgodnie stwierdzają, że milczenie to mocno poruszyło Piłata: Piłat ponownie zapytał Jezusa: "Nic nie odpowiadasz? Zważ, o jakie rzeczy Cię oskarżają.- Lecz Jezus nic już nie odpowiedział, tak że Piłat bardzo się zdziwił" (Mk 15, 4-5). Św. Jan Ewangelista komentuje to wydarzenie znacznie szerzej. Kiedy członkowie Sanhedrynu i faryzeusze po raz kolejny domagali się od Piłata kary śmierci dla Jezusa, jednocześnie podali prawdziwy powód oskarżenia: ... według Prawa powinien On umrzeć, bo sam siebie uczynił Synem Bożym (J 19, 7). Cała sprawa z Jezusem zaczyna budzić niezrozumiały lęk w sercu Piłata. Sędzia zaczyna lękać się Podsądnego. Najpierw niepokój, dziwny sen - ostrzeżenie żony Piłata, aby nie miał nic do czynienia z tym Sprawiedliwym (por. Mt 27, 19). Niepokój ten pogłębiają jeszcze słowa samego Pana Jezusa o królestwie nie z tego świata (por. J 18, 36) oraz stwierdzenie oskarżycieli, że On nazywa siebie Synem Bożym. Gdy Piłat usłyszał te słowa, uląkł się jeszcze bardziej. Wszedł znowu do pretorium i zapytał Jezusa: "Skąd Ty jesteś?" (J 19, 8-9). Piłat stawiając to pytanie nie zauważa, że zaczyna rozmawiać inaczej niż do tej pory czynił to wobec innych podsądnych. Przypomina się tu scena rozmowy komendanta obozu koncentracyjnego Fritzscha:

"Wybieranie się skończyło i jedni mieli odetchnąć z ulgą, a skazani pójść na śmierć, gdy spośród szeregów bloku wyszedł o. Kolbe i ze spokojnym spojrzeniem począł zbliżać się do komendanta obozu i jego otoczenia. Nastąpiło powszechne zdziwienie.

- Czego sobie życzysz? - spytał Fritzsch zbliżającego się o. Maksymiliana.

- Pragnę pójść na śmierć za owego ojca rodziny - odpowiedział zapytany wskazując ręką na swego niedawnego towarzysza z szeregu.

- Jaki zawód?

- Ksiądz katolicki.

- Dlaczego chcesz to uczynić?

- Jestem starszy i sam, życie moje nie jest tak potrzebne jak jego życie. Ma rodzinę, niech dla niej żyje. Jest potrzebniejszy ode mnie.

Fritzsch przyglądał się dość długo o. Maksymilianowi. Zastanawiał się. Czegoś podobnego w Oświęcimiu jeszcze nie było.

- Dobrze - wyrzucił wreszcie i kazał wystąpić dawnemu skazańcowi, a jego miejsce zajął o. Kolbe.

- Było to rozładowanie atmosfery, uderzenie pioruna, to wywołało wielki wstrząs moralny w całym obozie. W otchłani, gdzie dotąd spychano wszystkich na dno poniżenia godności ludzkiej, gdzie panowała nienawiść nie tylko w stosunku do wrogów, ale gdzie Niemcy pomieszawszy ludzi uczciwych z przestępcami rozsiali nienawiść wśród swoich. W obozie, gdzie wszyscy chcieli żyć, gdzie uczynili wszystko byle przetrwać - usłyszano zdanie: Chcę iść na śmierć. Stało się coś, co naprawdę do owej chwili było nie do pomyślenia w obozie. Wszystkim blokom rozkazano rozejść się. Dokonano tego wśród śmiertelnej ciszy." (o. Albert Wojtczak OFM Conv, Ojciec Maksymilian Maria Kolbe).

Piłat, podobnie jak wszyscy późniejsi oprawcy, jest całkowicie zdezorientowany doświadczeniem ogromnej godności i miłości swoich ofiar. Nic z próby ratowania życia, przekonywania, błagania. Zaczyna tu jaśnieć inna rzeczywistość, rzeczywistość Królestwa Niebieskiego. Starajcie się najpierw o Królestwo Niebieskie, a wszystko inne będzie wam przydane. Jest to rzeczywistość niezrozumiała dla ducha tego świata. Nawet Piotr, który chciał bronić mieczem swego Pana, usłyszał ze zdziwieniem: Schowaj miecz swój na miejsce, bo wszyscy, którzy za miecz chwytają, od miecza giną. Czy myślisz, że nie mógłbym poprosić Ojca mojego, a zaraz wystawiłby mi więcej niż dwanaście zastępów aniołów?? (Mt 26, 52-53).

Jezus jest Bogiem potężnym, ale jest Bogiem Barankiem, jest Miłością. Nie niszczy tych, co chcą zniszczyć Jego. Nie ma w Jezusie cienia zemsty czy nienawiści. Jest tylko czysta miłość, bo On jest Czystym Barankiem Ofiarnym. Wielu ludzi chciałoby widzieć Boga potężnego, który natychmiast karze śmiercią zbrodniarzy; Boga, który ogniem pali twórców obozów zagłady, terrorystów, okrutnych władców. Często ludzie widząc cierpienia i niesprawiedliwość pytają: Gdzie był wtedy Bóg? Tracą wiarę, bo ich Bóg nie jest krwawym mścicielem. Zapominają, że Bóg zawsze był i jest pośrodku cierpienia i w cierpieniu, tak jak Jezus był przed Piłatem, tak jak był pośrodku cierpienia wymierzonego Mu przez współczesnych oprawców. ?Zemstą? Boga jest to, że ci, którzy Go zabijają, naprawdę tracą Go na wieczność. Jest to Piekło. Piłat jeszcze raz próbuje ratować swój autorytet przez odwoływanie się do potęgo swej władzy. Czy nie wiesz, że mam władzę uwolnić Ciebie i mam władzę Ciebie ukrzyżować? Jezus odpowiedział: Nie miałbyś żadnej władzy nade Mną, gdyby ci jej nie dano z góry. (J 19, 10-11).

Ostatni bastion Piłata - władza - został zdobyty. Piłat wie, że to nie życie Jezusa jest w jego ręku, ale jego życie jest w ręku Jezusa. I kiedy słyszy słowa Jezusa, że większy grzech ma ten, co Go wydał Piłatowi (por. J 19, 11) rozumie, że to co czyni, jest grzechem i że Jezus ma moc uwolnienia go z tego grzechu. Potrzeba tylko jednego: prosić o rozgrzeszenie. "Jezus zdaje się mówić: Piłacie! Sam rozsądź: jeżeli jestem winny, jestem gotów ponieść karę. Jeżeli zaś nie jestem winny, zapytaj swego sumienia, co powinieneś zrobić ze Mną. Jesteś człowiekiem wolnym. (...) Gdyby Piłat wszedł w szczery, otwarty dialog z Jezusem (...) po raz pierwszy w życiu poczułby, że rozmawia jak człowiek z człowiekiem z Kimś, kto mu nie schlebia, kto go nie straszy ani też nie odrzuca go, ale mówi do niego w wolności, ze swobodą (...). Piłat jeśliby uczynił taki gest, to w rozmowie z Jezusem poczułby się uwolniony od ludzkich względów w stosunku do Cezara, do Sanhedrynu" (Carlo Maria Martini, w: Józef Augustyn, W Jego ranach, Kraków 1996, wydawnictwo M.).

Odtąd Piłat usiłował Go uwolnić (J 19,12). Pragnienie Piłata i uznanie Jezusa niewinnym, a nawet uznanie Go Sprawiedliwym (por. Mt 27, 24), dobitnie świadczy o zmianie, jaka dokonała się w jego sercu. Określenie kogoś "sprawiedliwym" w języku Biblii oznacza nazwanie go świętym. Wydaje się, że Piłat jest na progu nawrócenia. Jednak groźba Żydów jest wyraźna: Jeżeli Go uwolnisz, nie jesteś przyjacielem Cezara. Każdy, kto się czyni królem, sprzeciwia się Cezarowi (J 19, 12). Lęk o siebie i poczucie zagrożenia sprawiają, że Piłat przychyla się do żądań Żydów, którymi ostatecznie gardzi. Widać tu wyraźnie, jak Piłat staje się niewolnikiem - z jednej strony zależności od Cezara, a z drugiej od wpływowego Sanhedrynu. Często jesteśmy podobni do Piłata ? wiemy, jak powinniśmy postąpić, ale postępujemy dalej drogą naszych uwikłań i zależności, które wydają się nam łatwiejszym rozwiązaniem. Osobista, szczera rozmowa z Jezusem, Jego miłość do nas może sprawić uwolnienie z tego, co tak nas krępuje i ogranicza naszą wolność. Piłat jak najszybciej chce się pozbyć ciążącego mu problemu - Jezusa. Dlatego też po raz drugi wyprowadza Go na zewnątrz przed lud, mówiąc: Oto król wasz (J 19, 14). Za pierwszym razem, kiedy postawił Jezusa umęczonego, w szkarłatnym płaszczu i koronie cierniowej, mówiąc: Oto człowiek - wypowiedział głęboką prawdę o Chrystusie, który jest jedynym prawdziwym Synem Człowieczym. Mówiąc zaś: Oto król wasz, wyraża prawdę o Chrystusie Mesjaszu i Królu wszechświata. Jak za pierwszym, tak i za drugim razem przekupiony tłum, któremu zależy tylko na kawałku chleba a nie na tym, kto go daje, niezmiennie krzyczy: Ukrzyżuj Go. Stając po stronie Piłata zapewniamy sobie pozornie spokojne życie, umywamy ręce od wszystkich spraw, które dotyczą Jezusa. Stając po stronie Jezusa opowiadamy się za życiem, które jest przyjęciem krzyża; krzyża, w którym jest nasze zbawienie.

Pytania do medytacji:

Czy jestem posłuszny wszystkim natchnieniom Ducha Świętego, wskazującego mi co jest dobre i sprawiedliwe?

Czy niezależnie od panującej koniunktury, układów, upodobań potrafię stać wiernie przy nauce Chrystusa?

Czy w sytuacjach konfliktowych, dla mnie trudnych, próbuję się zawsze usprawiedliwiać za cenę prawości własnego sumienia?

Czy nie wymagam od Boga natychmiastowego karania złych, czy godzę się z obrazem Jezusa ? Boga pokornego i uniżonego?

Czy najwyższą normą życia jest dla mnie autorytet władzy? Czy w swoich wyborach nie skłaniam się w stronę tego, co mówią wielcy tego świata, a co jest przeciwne Ewangelii?

 

Źródło: Ks. Jakub Szcześniak - "Droga do Ojca", Warszawa 1999

poprzednia strona

następna strona

Copyright (C) Salwatorianie - Kraków 2000