| Apostolaty | Duchowość | Aktualności | Informacje Ogólne | ||
![]() |
||
| Baza linków | Vademecum Pielgrzyma | Książki, artykuły | Konferencje | Różne | WAPM-Zielona | | ||
Drugi dzień WAPM Fragment Pisma Św.: Mt 17, 1-9 Wezwanie do modlitwy: Za całą naszą Pielgrzymkę, która wędruje ku Bogu, aby nikomu nie zabrakło sił i mocy do przezwyciężania codziennych trudności. Jezus jest Wodą Życia "A kiedy Pan dowiedział się, że faryzeusze usłyszeli, iż Jezus pozyskuje sobie więcej uczniów i chrzci więcej niż Jan - chociaż w rzeczywistości sam Jezus nie chrzcił, lecz Jego uczniowie opuścił Judeę i odszedł znów do Galilei. Trzeba Mu było przejść przez Samarię. Przybył więc do miasteczka samarytańskiego, zwanego Sychar, w pobliżu pola, które [niegdyś] dał Jakub synowi swemu, Józefowi. Było tam źródło Jakuba. Jezus zmęczony drogą siedział sobie przy studni. Było to około szóstej godziny. Nadeszła [tam] kobieta z Samarii, aby zaczerpnąć wody. Jezus rzekł do niej: Daj Mi pić! Jego uczniowie bowiem udali się przedtem do miasta dla zakupienia żywności. Na to rzekła do Niego Samarytanka: Jakżeż Ty będąc Żydem, prosisz mnie, Samarytankę, bym Ci dała się napić? Żydzi bowiem z Samarytanami unikają się nawzajem. Jezus odpowiedział jej na to: O, gdybyś znała dar Boży i [wiedziała], kim jest Ten, kto ci mówi: Daj Mi się napić - prosiłabyś Go wówczas, a dałby ci wody żywej. Powiedziała do Niego kobieta: Panie, nie masz czerpaka, a studnia jest głęboka. Skądże więc weźmiesz wody żywej? Czy Ty jesteś większy od ojca naszego Jakuba, który dał nam tę studnię, z której pił i on sam, i jego synowie i jego bydło? W odpowiedzi na to rzekł do niej Jezus: Każdy, kto pije tę wodę, znów będzie pragnął. Kto zaś będzie pił wodę, którą Ja mu dam, nie będzie pragnął na wieki, lecz woda, którą Ja mu dam, stanie się w nim źródłem wody wytryskającej ku życiu wiecznemu. Rzekła do Niego kobieta: Daj mi tej wody, abym już nie pragnęła i nie przychodziła tu czerpać." (J 4, 1-15). Święty Jan Ewangelista pisząc o życiu Pana Jezusa nie skupia się na samych faktach, ale ukazuje sens duchowy całej nauki Mistrza z Nazaretu. Dlatego też spotkanie Jezusa z Samarytanką, choć umieszczone na początku Ewangelii, faktycznie jest zdarzeniem znacznie późniejszym; ma miejsce podczas drugiej podróży do Jerozolimy, gdzie rozegra się cały dramat Męki i śmierci Chrystusa. Tematem, który nieustannie powraca w nauczaniu Jezusa, spisanym w Ewangelii Janowej, jest życie wieczne mające źródło w Jezusie. Droga z Galilei do Jerozolimy wiodła przez Samarię, której mieszkańcy byli uważani za nieczystych i odstępców od prawowitego kultu. Powodem tej pogardy był fakt przyjęcia przez nich jedynie Pięcioksięgu Mojżesza oraz budowa własnej świątyni na górze Garizim. Wędrujący do Jerozolimy Żydzi często nadkładali drogi, aby nie iść przez ziemię Samarytan. Zaskakująca jest postawa Jezusa, który nie tylko nimi nie pogardził, ale nawet stawiał za wzór - jak po uzdrowieniu dziesięciu trędowatych, gdy podkreślał wiarę Samarytanina, który wrócił Mu podziękować, czy też w przypowieści o miłosiernym Samarytaninie. Jezus doszedł do Sychar, gdzie zmęczony drogą usiadł przy studni Jakuba (por. J 4, 5-6). Wtedy właśnie, w samo południe, do studni przyszła kobieta z Samarii. Było to około szóstej godziny (J 4, 6). (System czasowy w Izraelu nie odpowiada naszemu, szósta to godzina południowa). Święty Jan podaje nieraz dokładnie godzinę opisywanych wydarzeń, jeżeli miały one jakieś szczególne znaczenie, na przykład przy opisie swego powołania, niektórych uzdrowień czy wreszcie śmierci Jezusa. Fakt podania godziny wskazuje zatem na niezwykłość owego spotkania. Niezwykłe był to, że Jezus staje wobec tej kobiety w postawie proszącej - zwykle bowiem to inni przychodzili ze swoimi prośbami. Co więcej, Jezus prosi tę, która należała do narodu pogardzanego przez Żydów. Budzi to zdziwienie u samej kobiety: Jakżeż Ty, będąc Żydem, prosisz mnie, Samarytankę, bym Ci dała się napić? (J 4, 9). Kobieta ta jest wyłączona ze swojej własnej wspólnoty. Żadna z kobiet przecież nie przychodziła po wodę w najgorętszej porze dnia. Po wodę przychodzono rano lub pod wieczór. Była to okazja do spotkań, wspólnych rozmów; tam koncentrowało się życie towarzyskie miasteczka. Kobieta jest zaintrygowana postawą Jezusa, który na jej słowa odpowiada w sposób zupełnie dla niej niezrozumiały: O, gdybyś znała dar Boży i wiedziała, kim jest Ten, kto ci mówi: "Daj mi się napić" - prosiłabyś Go wówczas, a dałby ci wody żywej. Jezus mówi tu o Duchu Świętym. W czasie swego pobytu w Jerozolimie będzie wołał: Jeśli ktoś jest spragniony, a wierzy we Mnie, niech przyjdzie do Mnie i pije! Jak rzekło Pismo: Strumienie wody żywej popłyną z jego wnętrza. A powiedział to o Duchu, którego mieli otrzymać wierzący w Niego - podaje Jan Ewangelista (J 7, 37-39). Kobieta zupełnie nie rozumie słów Jezusa. Jej myślenie jest bardzo ludzkie: "Panie, nie masz czerpaka, a studnia jest głęboka. Skądże więc weźmiesz wody żywej"? Jednakże powoli otwiera się na najgłębszy przekaz. W taki sposób nie myślała od lat, uwikłana w swoje pokręcone życie. Jezus swoimi słowami o żywej wodzie budzi w niej pragnienie czegoś innego niż to, co do tej pory był w jej życiu. Stąd też jej przeczucie, że Jezus jest Kimś niezwykłym. Nikt z nią tak nie rozmawiał. Dlatego pyta: Czy Ty jesteś większy od ojca naszego Jakuba, który dał nam tę studnię...? W odpowiedzi Jezus wraca znowu do porównania wody źródlanej do życia wiecznego, które daje Bóg. Każdy, kto pije tę wodę, którą Ja mu dam, nie będzie pragnął na wieki, lecz woda, którą Ja mu dam, stanie się w nim źródłem wody wytryskującym ku życiu wiecznemu (J 4, 14). Symbolika wody w Biblii ma głęboką treść. Woda jest źródłem życia na pustyni, zaspokaja pragnienie, uwalnia od brudu i gasi ogień. Te naturalne właściwości wody przypisały jej odniesienie na duchowe. Wydobywanie wody z głębokości ziemi lub spadanie z nieba w postaci deszczu rodziło przekonanie, że pochodzi ona od samego Boga. Zanim został stworzony świat, Duch Boży unosił się nad wodami (Rdz 1, 2). Żydzi używali także wody do oczyszczeń kultowych. Jezus, posługując się obrazem wody, czyni ją symbolem oczyszczającej mocy Ducha Świętego. Jest to początek życia, otrzymanego w czasie chrztu świętego. W czasie męki Jezusa z Jego przebitego Serca wypłynęła krew i woda, które oznaczają nowe życie, dostępne dla każdego dostępne dla każdego, kto pragnie. Jezus, mówiąc do kobiety o źródle wody wytryskującej ku życiu wiecznemu, budzi w niej zupełnie nowe pragnienie, a ona odnajduje w sobie to, co wzbudził w niej Jezus. Rzekła do Niego kobieta: Daj mi tej wody, abym już nie pragnęła i nie przychodziła tu czerpać (J 4, 15). W tym zdaniu kobieta wyraża swoje głębokie pragnienie wyzwolenia się z tego, co dla niej upokarzające. Ciężarem dla niej jest nie to, że musi codziennie przychodzić po wodę do studni tak jak inne kobiety, ale fakt, że jest przez nie pogardzana i odrzucona z powodu życia, jakie prowadziła. Stała się zapewne przedmiotem wielu drwin i plotek tych wszystkich kobiet które uważały się za bogobojne i sprawiedliwe. Warto sobie uświadomić, że wśród nas, bogobojnych i sprawiedliwych, jest tyle ocen, pogardy i niechęci wobec ludzi grzeszących. Przez taką postawę wyższości nie ułatwiamy nikomu dostępu do źródła wody żywej, jakim jest Chrystus i Kościół. Zróbmy obrachunek sumienia z własnego stosunku wobec bliźnich którzy często unikają nas z powodu poczucia winy. Jezus budzi w tej kobiecie dobre pragnienia, zaczynając od tego, że nie staje wobec niej jako ten, który może coś dać, ale jako ten, który prosi. Gdybyśmy mieli w sobie tyle pokory, by przyjąć taką postawę, wielu ludzi mogłoby przez nas odnaleźć swoje miejsce w Kościele. Wielokrotnie przekonałem się, że przychodząc z pokorną prośbą do kogoś, kto jest może nam niechętny, zmieniamy zupełnie jego spojrzenie na nas, na Kościół i na samych siebie. Prosząc o cokolwiek naszego brata czy siostrę, ukazujemy dobro, które w nich jest; czynimy znak, że są potrzebni i że bez nich bezradni jak Jezus przy studni. Pytania do medytacji: Czy wierzę, że mogę spotkać Jezusa nawet w najmniej oczekiwanej chwili mego życia? Czy wierzę w Jego miłość do mnie, choć jestem grzesznikiem często pogardzającym samym sobą? Czy wierzę, że Jezus jest źródłem prawdziwej radości i szczęścia? Czy wierzę, że jest we mnie i w moich bliźnich dobro? Czy wierzę, że Jezus może spełnić moje pragnienie miłości do końca?
Źródło: Ks. Jakub Szcześniak - "Droga do Ojca", Warszawa 1999 |
Copyright (C) Salwatorianie - Kraków 2000 |