| Apostolaty | Duchowość | Aktualności | Informacje Ogólne | ||
![]() |
||
| Baza linków | Vademecum Pielgrzyma | Książki, artykuły | Konferencje | Różne | WAPM-Zielona | | ||
Pierwszy dzień WAPM Fragment Pisma Św.: Mt 16, 13-23 Wezwanie do modlitwy: Za Jana Pawła II o dar męstwa i mądrości w prowadzeniu Owczarni Chrystusowej do portu zbawienia. Jezus jest Prawdą! "Wtedy powtórnie wszedł Piłat do pretorium, a przywoławszy Jezusa rzekł do Niego: Czy Ty jesteś Królem żydowskim? Jezus odpowiedział: Czy to mówisz od siebie, czy też inni powiedzieli ci o Mnie? Piłat odparł: Czy ja jestem Żydem? Naród Twój i arcykapłani wydali mi Ciebie. Coś uczynił? Odpowiedział Jezus: Królestwo moje nie jest z tego świata. Gdyby królestwo moje było z tego świata, słudzy moi biliby się, abym nie został wydany Żydom. Teraz zaś królestwo moje nie jest stąd. Piłat zatem powiedział do Niego: A więc jesteś królem? Odpowiedział Jezus: Tak, jestem królem. Ja się na to narodziłem i na to przyszedłem na świat, aby dać świadectwo prawdzie. Każdy, kto jest z prawdy, słucha mojego głosu. Rzekł do Niego Piłat: Cóż to jest prawda? To powiedziawszy wyszedł powtórnie do Żydów i rzekł do nich: Ja nie znajduję w Nim żadnej winy." (J 18, 33-38) Spośród wielu postaci, które przewijają się przez życie Jezusa, Piłat jest tym, który na stałe wpisał się w historię; co więcej, stał się potwierdzeniem historyczności osoby Chrystusa. Jednak zainteresowanie jego osobą wyrasta zwykle na zupełnie innej płaszczyźnie: Piłat to człowiek uwikłany w ludzkie układy i zależności tak dalece, że gdy ma szansę odkryć prawdę swojego życia, nie przyznaje się do tego, ale powraca do swoich utartych ścieżek, prowadzących do kariery. U Piłata daje się zauważyć przedziwną zależność między jego karierą a układnością. Im wyższe stanowisko, dające pozór władzy i niezależności, tym głębsze uwikłanie w zależności od innych. Ta przedziwna prawidłowość zdaje się powtarzać nazbyt często i obecnie. Nie oznacza to, że każdy człowiek piastujący wysokie urzędy jest człowiekiem z gruntu nieuczciwym, ale ważne jest to, dlaczego i w jaki sposób dochodzimy do tego celu, jakim jest władza. Władza, jeśli nie jest służbą, zawsze staje się tyranią i krzywdą dla bliźniego. Jedynie władza sprawowana w duchu Jezusa przynosi sprawiedliwość i pokój, jest miłością działającą nie na tłumy, ale na poszczególnego człowieka. Pojęcia władzy nie trzeba odnosić tylko do wielkich tego świata. Każdy z nas uczestniczy w pewnym wymiarze władzy: rodzicielskiej, przełożeństwa w pracy, władzy wynikającej z podjętych zadań, władzy jako możliwości decydowania o sprawach dotyczących innych. Jezus daje swoim uczniom bardzo wyraźne wskazania co do tego, na czym ma opierać swoje urzędy chrześcijanin: "Wiecie, że władcy narodów uciskają je, a wielcy dają im odczuć swą władzę. Nie tak będzie u was. Lecz kto by między wami chciał stać się wielkim, niech będzie waszym sługą. A kto by chciał być pierwszym między wami, niech będzie niewolnikiem waszym, na wzór Syna Człowieczego, który nie przyszedł, aby Mu służono, lecz aby służyć i dać swoje życie na okup za wielu" (Mt 20, 25-28). Mało jest takich, którzy chcieliby na wzór Syna Człowieczego sprawować powierzoną im władzę, powtarzając za św. Pawłem: "Stałem się wszystkim dla wszystkich" (1 Kor 9, 22). Kim jest zatem Poncjusz Piłat, pełniący funkcję rzymskiego namiestnika? Piłat to człowiek twardej ręki znany z krwawego stłumienia powstania żydowskiego. Jest człowiekiem surowym. Owa surowość wyraża się w poczuciu niepodzielnej władzy i pewności siebie. Żydzi twierdzili, że jest twardy, pełen wzgardy dla nich, gwałtowny w swym postępowaniu. Współcześni Piłatowi byli zgodni w swojej ocenie. Przed takim to właśnie człowiekiem staje Jezus z Nazaretu. Sanhedryn, który Jezusa oskarżał o bluźnierstwo, gdyż podawał się za Syna Bożego, wobec Piłata zmienia akt oskarżenia. Jezus zostaje oskarżony o działalność polityczną: o podawanie się za króla, o nawoływanie do niepłacenia podatków, o podburzanie ludu i sianie niepokoju społecznego. Przewrotność wysokiej Rady ma na celu skazanie Jezusa jako agitatora zagrażającego rzymskiej władzy. I mimo, że Żydzi oskarżają Jezusa o pobudki polityczne, to jednak później domagają się uwolnienia Barabasza. "A był tam jeden, zwany Barabaszem, uwięziony z buntownikami, którzy w rozruchu popełnili zabójstwo" (Mk 15, 7). Św. Jan Ewangelista dodaje, że Barabasz był zbrodniarzem (zob. J 18, 40). Zaślepieni nienawiścią szukają możliwości zgładzenia Jezusa, byle by odbyło się to w majestacie prawa rzymskiego i żydowskiego. Człowiek swoje zbrodnie potrafi uznać za legalne, a nawet konieczne, jeżeli odbywają się w majestacie prawa. Ale wszelkie ludzkie prawa ustanawiane z pominięciem Prawa Bożego zawsze będą krzywdzące i niesprawiedliwe. W czasie procesu zbrodniarzy II Wojny Światowej wielu z nich usprawiedliwiało się tym, że działali zgodnie z prawem III Rzeszy. Fałszywe jest jednak przekonanie, że jeżeli czynimy coś "w imię prawa", to tym samym czynimy dobrze, że mamy do tego prawo. Dla wielu ludzi jest to jednak wystarczające usprawiedliwienie. Dlatego też dziś wkładają tyle wysiłku, aby zalegalizować to, co obiektywnie jest zbrodnią. Dlatego tak wiele dyskusji nad tym, co ze swej natury nie podlega żadnym dywagacjom. To wszystko, co się dziś dzieje w parlamentach przeróżnych krajów, jest dokładnie odbiciem sądu Piłata pytającego Pana Jezusa: "Cóż to jest prawda?" (J 18, 38). To samo pytanie stawiamy sobie my sami, gdy widzimy, że powiedzenie prawdy, że pozostanie wiernym prawdzie zaczyna kosztować, i to nieraz bardzo wysoką cenę. Właśnie w tym kontekście zaczynamy wątpić w to, co rzeczywiście jest prawdą, i sami określać, co dobre, a co złe. Zaczynamy sami ustalać prawa, które będą wygodne dla nas. Jednym z takich "praw" dla nas wygodnych jest "moje prawo do szczęścia". Jakże często można usłyszeć ten argument wypowiadany przez jednego ze współmałżonków odchodzących do kogoś innego: "ja mam prawo do szczęścia". Jakże chętnie tym prawem posługują się młodzi, by po krótkiej znajomości zamieszkać razem, nie licząc się z Prawem Bożym. To prawo staje się prawem do egoizmu. To prawo do obrony własnego "ja" za wszelką cenę kazał Piłatowi, uznającemu zresztą niewinność Jezusa, wydać Go ostatecznie na ukrzyżowanie. Smutny to skutek wyznawania prawa do własnego "szczęścia" za wszelką cenę. Piłat, wbrew głosowi sumienia, stanął po stronie namiętności i lęku o własny interes. Lęk o siebie, a z drugiej strony przekonanie o niewinności Jezusa wzrastają, gdy niespodziewanie dla całej sprawy żona Namiestnika śle swoje ostrzeżenie: "Nie miej nic do czynienia z tym Sprawiedliwym, bo dzisiaj we śnie wiele nacierpiałam się z Jego powodu" (Mt 27, 19). To niezwykłe świadectwo o niewinności Chrystusa dociera do Piłata w kulminacyjnym momencie, gdy Namiestnik próbuje ocalić Jezusa, odwołując się do "sumienia narodu". Wielcy tego świata bardzo chętnie korzystają z referendum, pytając się o Prawo Boże. A pytanie to zawsze trafia na dobrze urobiony grunt. "Tymczasem arcykapłani i starsi namówili tłumy, żeby prosiły o Barabasza, a domagały się śmierci Jezusa" (Mt 27, 20). To swoiste referendum w sprawie Chrystusa zakończyło się zgodnie z oczekiwaniami przygotowujących głosowanie: Rzekł do nich Piłat: "Cóż więc mam uczynić z Jezusem, którego nazywają Mesjaszem?" (Mt 27, 22). Zawołali wszyscy: "Na krzyż z Nim!" (Mt 27, 22). Patrząc uważnie na cały proces Jezusa dostrzegamy, jak powtarza się on dziś zarówno w historii poszczególnych osób, jak i całych państw i narodów. Przykazania Boże, łącznie z tym największym - Miłości - poddawane są osądowi "ludu", który tak łatwo zmienia zdanie. Dzieje się to dlatego, że my, chrześcijanie tworzymy tłum, a nie tworzymy wspólnoty. Wspólnota jest wtedy, gdy ludzie modlą się - to znaczy - czuwają. Tłum nie modli się, dlatego łatwo nim manipulować. To przedziwne, że ci sami ludzie, którzy byli świadkami cudownego rozmnożenia chleba, którzy Jezusa chcieli obwołać Królem, teraz tak łatwo skazują Go na śmierć, uznając w Nim skazańca godnego haniebnej śmierci. Kiedy po rozmnożeniu chleba chciano Jezusa obwołać królem, Jezus "... sam usunął się znów na górę" (J 6, 15). Teraz zaś na pytanie Piłata: "Czy Ty jesteś Królem Żydowskim?" (J 18, 33), odpowiada z kolei bardzo wyraźnie: "Tak, jestem Królem. Ja się na to narodziłem i na to przyszedłem na świat, aby dać świadectwo prawdzie. Każdy, kto jest z prawdy słucha mojego głosu." (J 18, 37). Teraz w godzinie męki, godzinie swego poniżenia Jezus przyznaje się, że jest królem. Ale wtedy nikt już nie chciał się przyznać do Niego. Przyznać się do Jezusa oznaczałoby jedno: Podzielić Jego los. Pytania do medytacji: Czy nie jestem uwikłany w przeróżne zależności dla uzyskania jakichkolwiek korzyści czy funkcji? W jaki sposób spełniam swoje zadania? Czy nie daję innym odczuć boleśnie swej władzy? Czy swoich grzechów nie tłumaczę mówiąc, że "inni tak robią"? Czy nie ulegam opinii społecznej, wstydząc się zasad życia Ewangelią? Czy z lęku o siebie i swoją opinię nie milczę w sprawie zasad i moralności? Czy nie buduję własnego szczęścia na czyimś bólu i nieszczęściu? Czy umiem zachować własne zdanie nawet "wbrew tłumom"?
Źródło: Ks. Jakub Szcześniak - "Droga do Ojca", Warszawa 1999
|
Copyright (C) Salwatorianie - Kraków 2000 |