Apostolaty  |   Duchowość  |   Aktualności  |   Informacje Ogólne  
Piesze Pielgrzymki w Polsce i na świecie
  Baza linków  |  Vademecum Pielgrzyma   |  Książki, artykuły  |  Konferencje |  Różne  | WAPM-Zielona  |

Ósmy dzień WAPM
12 sierpnia 1998

Dar bojaźni Bożej albo o tym, jak lęk staje się miłością, a miłość lękiem.

Fragment Pisma św.: Mt 5, 27-32.

Ćwiczenie duchowne: Przeprowadź dokładny rachunek sumienia, na ile Twoje życie można nazwać czyste w myślach, mowie i uczynkach.

Intencja modlitewna: Za zniewolonych przez zmysłowość o łaskę wyzwolenia.

Rozważania poranne
Błogosławieni czystego serca czyli o czystości.

1. Kiedy używamy określenia "czystość", od razu kojarzymy je z życiem erotycznym człowieka. I w pewnym sensie słusznie. Chciałbym jednak przypomnieć o czystości moralnej, zagadnieniu niezwykle ważnym w życiu chrześcijanina.

W Starym Testamencie czystość polega na zachowaniu szeregu zasad i przepisów, gdyż to czyniło człowieka godnym uczestnictwa w kulcie. Ale już w napomnieniach proroków starotestamentowych odnajdujemy zupełnie inną myśl - ani drobiazgowe obmycia, ani ofiary celebrowane ściśle według reguł nie mają żadnej wartości przed Bogiem, jeśli nie towarzyszy im czystość wewnętrzna.

Chrystus powtarza i pogłębia rozumienie czystości moralnej. W tej kwestii często przeciwstawiali Mu się faryzeusze, którzy pragnęli podważyć jego autorytet i prawdziwość Ewangelii. Ale Jezus cierpliwie wyjaśniał: Nic nie wchodzi z zewnątrz w człowieka, co mogłoby uczynić go nieczystym; lecz co wychodzi z człowieka, to czyni człowieka nieczystym (Mk 7, 15).

Czystość serca polega na tym, że myśli oraz sądy człowieka zgadzają się z jego moralnymi wyborami. A nieczystość to nie tylko popełnianie najcięższych grzechów, występki przeciw Dekalogowi, ale również wszelkie skłonności, myśli i zamiary, które są niezgodne z prawem Bożym.

2. Rozważania o czystości serca są istotnym wprowadzeniem do analizy cnoty czystości w sferze życia erotycznego człowieka.

Jak wykazują badania, właściwie co drugi katolik w Polsce podważa podstawowe zasady etyczne dotyczące narzeczeństwa oraz życia małżeńskiego i rodzinnego. Często słyszymy wręcz cyniczne wypowiedzi osób, które twierdzą, że owe normy są nieżyciowe, niepostępowe i sprzeczne z naturą człowieka, co oznacza, że ograniczają wolność. Co gorsze, są wśród nich i tacy, którzy uznają siebie za katolików.

Niepokoją również inne zachowania - wulgaryzacja języka i obyczajów związanych z erotyką oraz przypadki publicznego znieważania ludzi, którzy pragną żyć według katolickiej etyki seksualnej.

Wskazane zjawiska są wynikiem zachwiania systemu wartości poprzez zacieranie granic między dobrem a złem.

3. Rozważmy, jak to się dzieje, że tracimy jasny osąd moralny, niszcząc klarowne i uczciwe definicje dobra zła.

Oczywiście nie od razu zło nazywamy dobrem. Do takiego pomieszania pojęć prowadzi dość długa droga, którą jednak czasami można przebiec w błyskawicznym tempie.

W pierwszym etapie człowiek odczuwa silne sprzeczności między zasadą moralną a pragnieniami i celami, które są z nią sprzeczne. Dzieje się to, ponieważ owa zasada nie jest dość "uwewnętrzniona".

Na przykład, jednostka przeżywa bardzo silne pragnienia ciała i czuje jednocześnie zewnętrzny nakaz zachowania wstrzemięźliwości. Ta sprzeczność rodzi wewnętrzny dysonans, a to w konsekwencji - stan wewnętrznego niepokoju. Dlatego musi w jakiś sposób rozładować psychiczne napięcie. Ponieważ nie chce rezygnować z zaspokojenia swoich pragnień, stara się zasadę moralną "dostosować" do rzeczywistości. Ten proces zaczyna się najczęściej od sformułowania wielu zastrzeżeń co do jej "nieomylności". Człowiek sam sobie wyjaśnia, że jest wiele sytuacji życiowych, w których ta zasada nie musi być bezwzględnie zastosowana. Dla wielu ludzi takim "alibi" staje się "kochanie". Argumentem za rozpoczęciem współżycia w okresie narzeczeństwa są słowa: My się kochamy, weźmiemy ślub, więc chyba nikomu to nie przeszkadza. Natomiast w sprawie aborcji takimi okolicznościami są - na przykład - ciąże w wyniku gwałtu.

Z biegiem czasu człowiek uważa, że jest coraz więcej takich sytuacji, w których nie można bezwzględnie przestrzegać danej zasady moralnej. Wyraźnie to widzimy w dyskusjach o dopuszczalności przerywania ciąży. Jej zwolennicy ciągle wydłużali listę sytuacji, w których powinna być zgodna z prawem. W ten sposób zaakceptowano aborcję z powodu uszkodzenia płodu w okresie prenatalnym a w końcu także i z tzw. wskazań społecznych. Powoli zbliżamy się do punktu, w którym zło nazwiemy dobrem. Tak się stało w naszych czasach. Dobrem nazwano zabicie dziecka, gdyby jego narodziny skomplikowały życie zawodowe czy osobiste matki.

W procesie, o którym mówimy, niemałą rolę odgrywają przeróżne manipulacje językowe. Przy pomocy różnych słów chcemy ukryć prawdę. Jest to bardzo wyraźne w mówieniu o aborcji. Słyszymy: "aborcja", "ciąża" czy "zabieg" zamiast "matka" i "dziecko". Pomieszania dobra ze złem zaczyna się używaniem półprawd.

4. Czystość jest wyrazem uznania prymatu wartości duchowych nad pragnieniem do zaspokojenia zmysłowości. Dotyczy to szczególnie dwóch kwestii związanych z życiem erotycznym - w ich obrębie najczęściej jest podważana katolicka etyka seksualna. Pop pierwsze, człowiek chce dążyć tylko do zaspokojenia przyjemności. Po drugie - życie seksualne chce oderwać od małżeństwa, czyli zaakceptować wszelkie związki pozamałżeńskie.

Współczesna kulturowa masowa - kształtowana przez liberalną wizję człowieka - lansuje styl życia, który nie zna cnoty czystości. Obowiązuje luz moralny i obyczajowy. Najważniejsze, aby zaspokoić własne pragnienia, nie zważając na innych, bez zobowiązań i odpowiedzialności. Drugi człowiek staje się przedmiotem, który - zużyty - może być porzucony. Do tego liberalny świat drwi bezlitośnie z tych wszystkich, którzy sprzeciwiają się swobodzie seksualnej i wolą żyć zgodnie z własnym systemem wartości.

Przy okazji zauważmy, że właśnie najgorliwsi entuzjaści wolnych związków bez żadnych zobowiązań łamią zasady tolerancji, gdy ktoś się im przeciwstawia. Dla nich tolerancja oznacza akceptowanie tylko ich poglądów; natomiast odmawiają prawa wyboru tym wszystkim, którzy sądzą inaczej. Oznacza to, że na naszych oczach - w demokratycznym świecie - łamie się prawa ludzi, którzy powinni mieć możliwość decydowania o swoim losie, nie naruszając jednocześnie podstawowego prawa wspólnoty.

Niestety, gdy oglądamy wytwory części współczesnej kultury, to odnosimy wrażenie, że żyjemy w czasach przymusu do niemoralności.

5. Dlaczego Kościół zachęca do życia w czystości?

Nikt nie pomniejsza roli ciała i doznań erotycznych w życiu człowieka. Jednak w tej sferze życia, jak w każdej innej, musi panować porządek moralny wynikający z właściwej hierarchii wartości. Fundamentem tego porządku jest sposób rozumienia miłości.

Miłość na pewno nie jest zakochaniem się, upodobaniem, prostą egzaltacją, radością, bo "mam kogoś, kto jest mi bliski". Natomiast wyrastając z tych emocji, musi dojrzeć, dorosnąć. Jest bowiem pełną akceptacją drugiego człowieka, w całości, również z jego wielkością i z jego małością. Kocham drugiego człowieka dla jego samego, a nie tylko ze względu na jego zalety. Kocham i nie oczekuję niczego w zamian.

Nieraz w różnych publikacjach znajdujemy definicję: "Kocham, aby brać". Taka "transakcja wymienna" nie buduje miłości, natomiast niszczy ją, bo rodzi egoizm oznaczający żądanie zaspokojenia własnych pragnień.

Dojrzała miłość jest otwarciem się na drugiego człowieka i pełnym zjednoczeniem. Z takiej koncepcji wynika zachęta do życia w czystości.

6. Etyka katolicka nie jest systemem zakazów i nakazów, jak fałszywie niektórzy ją przedstawiają. Ona wynika z logiki Bożego porządku. Podkreśla wielką godność człowieka i jego miłości. Ludzka miłość ma być odbiciem Bożej miłości, dlatego nie może oznaczać pojmowania drugiej osoby jako przedmiotu do zaspokojenia własnych instynktów.

Nie chcę, aby nasze rozważania sprowadzić do wykładu na temat uzasadnień poszczególnych norm moralnych w sferze erotyki. Natomiast pragnę bardzo mocno podkreślić, że obowiązkiem każdego katolika jest gruntowne i rzetelne poznanie katolickiej etyki seksualnej.

Jak wiele mamy zaniedbań w tym względzie, świadczyła choćby dyskusja na temat edukacji seksualnej w szkołach. Środki społecznego przekazu najczęściej fałszywie przedstawiały poglądy przeciwników wizji liberalnej. Nikt nie przeczy, że młody człowiek ma mieć wiedzę na temat życia seksualnego. Natomiast toczy się spór, w jaki sposób będzie ona przekazywana i czy zostanie ona połączona z refleksją moralną.

7. Nieczystość to nie tylko pozwolenie na stosunki pozamałżeńskie. Ważne jest również to, jaki jest twój stosunek do etyki seksualnej (wyrażany - na przykład - publicznie w dyskusjach) oraz do różnych przejawów fetyszyzacji doznań zmysłowych, np. poprzez oglądanie filmów czy wydawnictw pornograficznych. Nie jest moralnie obojętne to, jaki masz stosunek do praktyki wywieszania w miejscach publicznych kalendarzy czy zdjęć z fotografiami rozebranych modelek (często w wyzywających pozach). Nie jest również obojętne, czy takie plakaty zdobią twój pokój, jaki typ fotografii zdobi twój osobisty kalendarzyk, który nosisz w kieszeni. Nie jest również moralnie obojętne to, jakim językiem mówisz o erotyce. Nie jest moralnie obojętne, jeżeli ulegasz jakiejkolwiek postaci fetyszyzowania doznań zmysłowych, które są profanowaniem miłości, świętości ludzkiego ciała oraz deptaniem piękna i dobra, które tworzą kobieta i mężczyzna.

Czystość jest więc zachowaniem porządku moralnego w bardzo różnych sferach dotyczących ludzkiej erotyki. Wymaga przede wszystkim uznania świętości dojrzałej miłości kobiety i mężczyzny, przeżywanej w prawdzie o Bożym porządku natury. Czystość polega także na pełnej odpowiedzialności za siebie i innego człowieka w każdej sytuacji.

8. Dla katolika istotna jest odpowiedź na pytanie, dlaczego zachowuję czystość.

Uznanie zasad etycznych za sumę zakazów, których złamanie prowadzi do kary, nie jest postawą właściwą. Podejmowanie bądź niepodejmowanie jakichkolwiek czynów tylko ze względu na lęk przed Bożym gniewem nie kształtuje w człowieku czystości. Przypomnijmy, że cnota to stała dyspozycja do czynienia dobra. Oznacza to, że osoba ludzka ma w sobie przestrzeń wewnętrznej wolności, w której jest otwarta na podejmowanie decyzji zgodnie z ideałem moralnym uznanym za wartość najwyższą. Celem staje się chcieć dobra, a nie tylko walka z tym, co negatywne.

Czystość jest odpowiedzią na Bożą miłość. Jest Jej zawierzeniem. Polega na głębokim doświadczeniu obecności Boga w każdym wymiarze ludzkiego życia.

W tej perspektywie niezwykle prawdziwe stają się słowa św. Augustyna: Kochaj i czyń, co zechcesz. Wielu młodych przywołuje je w różnych dyskusjach na temat czystości i manipuluje nimi. Uważają, że skoro najistotniejsze staje się kryterium miłości, to w ich życiu każdy czyn jest moralny, bo oni niczego nie czynią bez uczucia. Jak zwykle istota kwestii ukryta jest w szczególe, to znaczy w definicji "miłości". Wystarczy przeczytać "Wyznania" św. Augustyna, opowieść o jego duchowych zmaganiach, aby dostrzec powierzchowność powyższej argumentacji. Św. Augustyn sam poznał, czym jest swoboda erotyczna i jakie niesie konsekwencje. Gdy mówi o miłości, to nie myli jej z powierzchowną uczuciowością przykrywającą zwyczajne namiętności, ale postawę pełnej afirmacji osoby ludzkiej poprzez uwielbienie Boga.

9. Co czynić, aby kształtować w sobie cnotę czystości?

Na pewno trzeba świadomie i odpowiedzialnie zrezygnować z tego, co budzi pożądliwość. W tej materii musimy być wobec siebie uczciwi i wymagający. Wszelkie znaki świadczące o tym, że zaczynamy szukać różnych podniet, powinny wzbudzić w nas refleksję. Ich lekceważenie prowadzi - wcześniej czy później - do zniewolenia. Wiadomo bowiem, że człowiek może się uzależnić od seksu w ten sam sposób, jak uzależnia się od alkoholu czy narkotyków. Od pewnego czasu pojęcie "seksoholizm" weszło do języka psychoterapeutów jako określenie uzależnienia od seksu.

Po drugie, niewątpliwie dojrzała przyjaźń porządkuje nasze relacje wobec innych ludzi. Przyjaźń jest bowiem afirmacją osoby i urzeczywistnieniem pełnej miłości. Otwiera na różne sfery przeżyć duchowych i emocjonalnych, które przewartościowują postawy wobec drugiego człowieka. W związkach uczuciowych opartych na przyjaźni o wiele łatwiej o zachowanie czystości.

Po trzecie, dla człowieka wiary zawsze skuteczną pomocą jest sam Bóg. Modlitwa umacnia nasze pragnienia, uczy co jest najważniejsze, uzdalnia do postawy "chcieć chcieć". Dlatego w niej szukamy pomocy, gdy przeżywamy jakiekolwiek trudności.

10. Wszyscy zauważamy, że współczesna kultura niestety nie pomaga człowiekowi w dojrzewaniu do pełnej miłości i zachowaniu czystości. Jej wytwory na ogół są entuzjastyczną pochwałą stylu życia bez żadnych zobowiązań i zasad. O wiele rzadziej pokazuje cenę, jaką często płacimy za lekceważenie zasad moralnych. Człowiek wiary musi dostrzec tę cechę naszej epoki i uwzględnić ją w swojej pracy duchowej. Bardzo niebezpieczna byłaby postawa pełnej naiwności wobec świata zewnętrznego.

Można by odwołać się do różnych przykładów. Zwrócę uwagę na sposób przedstawienia kobiecości i męskości oraz wzajemnych relacji.

Otóż Bóg poprzez prawa natury stworzył kobietę i mężczyznę jako istoty równe sobie, ale odmienne, a przez to uzupełniające się. Tak oto kobiecość i męskość tworzą harmonijną jedność.

Kobieta to uosobienie umiaru, pokoju i łagodności. Kobieta, żona, matka, i przyjaciel łagodzi porywczość i temperament mężczyzny oraz jego skłonność do skrajności. Mężczyzna, otwarty ku światu, chce go przekształcać. Pragnie urzeczywistniać swoje wizje i zwyciężać. Jako mąż i ojciec daje poczucie bezpieczeństwa. Kobieta i mężczyzna - stworzeni po to, by obdarowywać się nawzajem i tworzyć jedność, która ich uszlachetnia i uszczęśliwia.

W powieści Prusa "Lalka" są fragmenty brzmiące bardzo współcześnie. Zawiedziony w miłości do Izabeli Wokulski dyskutuje z panią Wąsowską o uczuciach i kobiecie. Przedstawia ją jako absolutne piękno i harmonię, delikatność i harmonię uczuć. To świątynia mężczyzny, dla której jest gotów zatracić samego siebie. To ona uczłowiecza męskie pragnienia. Wiemy, że Izabela tego ideału nie urzeczywistnia. Dlatego Wokulski - z bólem - mówi o kobietach, które pozwalają traktować siebie jak krzesła. Przepraszam za dosadność określenia, ale jest to sformułowanie samego Prusa.

Przywołuję te fragmenty, ponieważ w moim przekonaniu współczesny człowiek cierpi z powodu zagubienia istoty kobiecości i męskości. Wiele się mówi o tym, że tzw. nowoczesny świat, z różnymi nowinkami wychowawczymi i światopoglądowymi nie ułatwia jednostce określenia jej powołania życiowego. Dlatego zarówno kobietom, jak i mężczyznom trudno urzeczywistniać samych siebie. Kobiety są uwikłane w różne zwyrodnienia skrajnego feminizmu, a mężczyźni nie przygotowani do swej roli w różnych wspólnotach.

Nie chcę oczywiście stwierdzać, że wszystkie nasze współczesne nieszczęścia mają źródło w karierach zawodowych kobiet lub w tym, że dla młodego mężczyzny ważniejszy jest kolor włosów niż przygotowanie się do pracy zawodowej czy roli ojca. Pragnę jedynie przekonać każdego z was, że, po pierwsze, powinniśmy zachować zdroworozsądkowy dystans wobec różnych stereotypów nowoczesności, oraz, po drugie, bardzo rzetelnie i sumiennie przygotowywać się do życia małżeńskiego i rodzinnego. A po zaślubinach mieć świadomość, że oto dopiero zaczyna się długa droga ku pełnej harmonii.

Erotyka słusznie przestaje być tematem tabu, ale szkodzi jej także oderwanie od poczucia wstydu. Wymaga natomiast pogłębionej refleksji i świadomości moralnej.

Niech będzie tematem, o którym się mówi bez niepotrzebnej pruderii, ale z poszanowaniem świętości ludzkiego ciała. Wtedy niewątpliwie czystość może być stanem naturalnym, wyrazem wolności człowieka i zawierzenia Bogu.

 

Źródło: Ks. Zygmunt Malacki "Żyć w Duchu Świętym"; Warszawa 1998

poprzednia strona

następna strona

Copyright (C) Salwatorianie - Kraków 2000