Apostolaty  |   Duchowość  |   Aktualności  |   Informacje Ogólne  
Piesze Pielgrzymki w Polsce i na świecie
  Baza linków  |  Vademecum Pielgrzyma   |  Książki, artykuły  |  Konferencje |  Różne  | WAPM-Zielona  |

Siódmy dzień WAPM
11 sierpnia 1998

Dar pobożności albo o potrzebie doceniania ojcostwa.

Fragment Pisma św.: Mt 5, 21-26

Ćwiczenie duchowne: Cierpliwie znoś siebie i innych.

Intencja modlitewna: Pomódlmy się za tych, którzy w nas budzą gniew i irytację.

Rozważania poranne
Drzewem życia jest język łagodny (Prz 15, 4) czyli o łagodności i gniewie.

1. Czasem gdy mijamy starszego człowieka, dostrzegamy przedziwne piękno jego twarzy. Choć pomarszczona, bez śladów dawnej urody, jednak jest w niej coś niezwykłego. Jest pełna uśmiechu, dobroci i pogody ducha. Mówimy wtedy, że jest ona wyrzeźbioną historią ludzkiej szlachetności.

Mądrzy ludzie powiadają, że przez całe życie pracujemy na to, jakie będą nasze twarze, gdy się zestarzejemy. W jakimś sensie zmarszczki układają się tak, jak my postępujemy? Z łagodnością czy gniewem (pod różnymi postaciami).

Na warszawskich Powązkach, na grobie Jana Kiepury, wybitnego śpiewaka operowego widnieje napis:

Gdy człowiek umiera, Nie pozostaje po nim na tej ziemi nic Oprócz dobra, które uczynił innym.

2. O potędze łagodności napisano wiele opowieści. Oto jedna z nich:

W małej rosyjskiej miejscowości żył sobie pewien rabin. Krążyła o nim wieść, jakoby każdego ranka przed pacierzem wstępował w niebo. Jeden z miejscowych inteligentów nie wierzył tej plotce i postanowił zdemaskować oszusta. W tym celu zaczaił się przed domem rabina.

I oto co widzi? O świcie ów pobożny Żyd rzeczywiście opuszcza swój dom, ubrany roboczo idzie w kierunku pobliskiego lasu. Niedowiarek skrada się ostrożnie i obserwuje uważnie poczynania podejrzanego rabina. Rabin tymczasem wyjął siekierę i obrabia drzewo na opał. Powiązał je w pęczki i niesie na plecach do domu biednej i chorej staruszki. Obserwator zajrzał przez okno: rabin klęczał na ziemi i rozpalał w piecu.

Kiedy ów człowiek wrócił do miasta, pytali go ciekawscy:

- No i co, wykryłeś oszustwo? Jak to jest z tym codziennym wniebowstępowaniem starego Żyda? - Rabin wstępuje jeszcze wyżej niż do nieba ? odpowiedział zawstydzony.

(K. Wójtowicz, "Przypiski" s. 121)

W Biblii łagodność (częściej nazywana cichością) uznana jest za jedną z najważniejszych cnót. O niej autorzy natchnieni piszą najpiękniejszymi zdaniami.

Jako ludzie bardzo pragniemy obdarowywać innych łagodnością i chcielibyśmy jej także doświadczać. Jednocześnie jednak wiemy, jak często przegrywamy batalię o dobroć w swoim codziennym życiu, bo niszczy ją potężna namiętność i gniew.

3. W ujęciu biblijnym łagodność jest wyrazem praktykowania przykazania miłości bliźniego i samego siebie.

Oto rozważania św. Pawła zachęcającego do akceptacji drugiego człowieka także - a może szczególnie - w chwilach jego słabości: Bracia, a gdyby komu przydarzył się jaki upadek, wy, którzy pozostajecie pod działaniem Ducha, w duchu łagodności sprowadźcie takiego na właściwą drogę. Bacz jednak, abyś i ty nie legł pokusie. Jeden drugiego brzemiona noście i tak wypełnijcie prawo Chrystusowe. Bo kto uważa, że jest czymś, gdy jest niczym, ten zwodzi samego siebie. Niech każdy bada własne postępowanie, a wtedy powód do chluby znajdzie się tylko w tobie samym, a nie w zestawieniu siebie z drugim (Ga 6, 1-5).

Człowiek wiary zawsze jest świadom, że nigdy do końca nie pokonamy egoizmu i skłonności do zła. Dlatego popełniamy błędy, choć nie chcemy tego czynić. Ta świadomość kształtuje jego świadomość do ułomności innych. Ma wyrażać się w praktykowaniu cnoty łagodności - w tym, że nie gorszymy się zbyt łatwo, potrafimy przebaczać i zapomnieć.

Św. Paweł zachęca do wyrozumiałości i cierpliwości wobec zła w życiu innego człowieka, choć oczywiście nie oznacza to zgody na grzech. Ponadto zwróćmy uwagę na to, że św. Paweł - rozważając tę kwestię - w znamienny sposób rozkłada akcenty. Zachęca do łagodności wobec ułomności bliźniego, ale nie roztrząsa problemu. Z pewnym pośpiechem zwraca nam uwagę na inny aspekt zagadnienia - przestrzega nas samych, abyśmy - przez nieroztropność - sami nie ulegli pokusie.

Fragment z Listu do Galatów zawiera bardzo precyzyjne przesłanie - w imię miłości bliźniego z wyrozumiałością postępujmy wobec czyjejś ułomności, ale w każdej sytuacji bądźmy czujni przede wszystkim wobec własnej grzeszności.

W ujęciu św. Jakuba właśnie cnota łagodności jest praktycznym sprawdzianem, na ile potrafimy żyć w zgodzie z Prawdą, którą przyjęliśmy jako uczniowie Chrystusa: Wiedzcie, bracia moi umiłowani: każdy człowiek winien być chętny do słuchania, nieskory do mówienia, nieskory do gniewu. Gniew bowiem męża nie wykonuje sprawiedliwości Bożej. Odrzućcie przeto wszystko, co nieczyste, oraz cały bezmiar zła, a przyjmijcie w duchu łagodności zaszczepione w was słowo, które ma moc zbawić dusze wasze. Wprowadzajcie zaś słowo w czyn, a nie bądźcie tylko słuchaczami oszukującymi samych siebie. Jeżeli bowiem ktoś przysłuchuje się tylko słowu, a nie wypełnia go, podobny jest do człowieka oglądającego w lustrze swe naturalne odbicie. Bo przyjrzał się sobie, odszedł i zaraz zapomniał, jakim był. Kto zaś pilnie rozważa doskonałe prawo, Prawo wolności, i wytrwa w nim, ten nie jest słuchaczem skłonnym do zapominania, ale wykonawcą dzieła: wypełniając je, otrzyma błogosławieństwo (Jk 1, 19-25).

Wiara nie jest deklaracją przynależności do wybranej organizacji, wiara nie jest spadochronem mającej stanowić rodzaj polisy ubezpieczeniowej "na wszelki wypadek". Wiara jest urzeczywistnianiem Prawdy ukazanej nam przez Boga, którego uznaliśmy za źródło naszego życia.

Dlatego dla św. Jakuba parodią wiary jest słuchanie Chrystusa, ale lekceważenie Jego Ewangelii w codzienności. A to, w jaki sposób postępujemy wobec czyjejś słabości, jest doskonałym sprawdzianem naszego zawierzenia Bogu.

Wzorem łagodności jest sam Bóg: Jakże jest wielka, o Jahwe, Twoja dobroć, którą zachowujesz dla tych, co się boją Ciebie (Ps 31, 20); Ty bowiem, Panie, jesteś dobry i pełen przebaczenia, pełen łaskawości dla wszystkich, którzy Cię wzywają (Ps 86, 5). Chrystus objawia nam Boga łaskawego, miłosiernego i przebaczającego. Dlatego tylko w Nim i przez Niego naprawdę możemy obdarowywać innych dobrocią: Przyjdźcie do Mnie wszyscy, którzy utrudzeni i obciążeni jesteście, a Ja was pokrzepię. Weźcie moje jarzmo na siebie i uczcie się ode Mnie, bo jestem cichy i pokorny sercem, a znajdziecie ukojenie dla dusz waszych. Albowiem jarzmo moje jest słodkie, a brzemię lekkie (Mt 11, 28-30).

Skoro Bóg jest łagodny i kocha bezwarunkowo, my mamy stać się takimi samymi: A teraz i wy, odrzućcie to wszystko: gniew, zapalczywość, złość, znieważanie, haniebną mowę od ust waszych! (...) Jako więc wybrańcy Boży - święci i umiłowani - obleczcie się w serdeczne miłosierdzie, dobroć, pokorę, cichość, cierpliwość, znosząc jedni drugich i wybaczając sobie nawzajem, jeśliby miał ktoś zarzut przeciw drugiemu: jak Pan wybaczył wam, tak i wy! (Kol 3, 8.12).

Pisząc o cnocie łagodności, chciałbym zwrócić uwagę na jeszcze jedną kwestię. Wiele mówimy o wyrozumiałości wobec innych, tymczasem praktykowanie tej cnoty polega także na tym, jak sami odnosimy się do własnej niedoskonałości. Przypominam, że łagodność rozumiemy jako wyraz prawa miłości: kochaj bliźniego jak siebie samego.

Jest ona konieczna, gdy przychodzi czas niepowodzeń i rozczarowań, gdy czujemy się rozczarowani własną słabością, gdy przeżywamy wyrzuty sumienia. Nigdy nie wolno nam lekceważyć grzechów i zaniedbywać sakramentu pojednania. Ale czasami - choć otrzymaliśmy rozgrzeszenie - jesteśmy niemiłosierni wobec samych siebie. Wtedy ćwiczmy cnotę łagodności. Odkryjmy, że Bóg działa nawet poprzez nasze klęski.

Brak łagodności wobec samego siebie jest niebezpieczną wadą, ponieważ nie sprzyja naszemu rozwojowi duchowemu, podważa zaufanie Bożemu miłosierdziu i utrudnia, a czasem wręcz uniemożliwia pełne przeżywanie wiary.

4. Niech będzie znana wszystkim ludziom wasza wyrozumiała łagodność: Pan jest blisko (Flp 4, 5). Jak kształtować w sobie cnotę, która - w świetle listów św. Pawła - staje się istotnym miernikiem naszej wiary?

Po pierwsze, warto na nowo pojąć istotę chrześcijańskiej łagodności. Za często uważamy ją za wyraz słabości. Tymczasem jest ona znakiem wielkiej mocy - opanowanie namiętności w trudnych chwilach rzeczywiście wymaga i odwagi, i hartu ducha.

Po drugie, trzeba nam szukać ludzi, którzy są łagodni, abyśmy - przez przykład - mogli się uczyć od nich.

Po trzecie, co jest szczególnie istotne wobec samego siebie, starajmy się wyciszać emocje wobec spraw, na których bieg nie mamy wpływu. Przyjrzyjmy się swojej codzienności. Dość często denerwujemy się nieracjonalnie, ponieważ w danym momencie naprawdę nic od nas nie zależy. Natomiast starajmy się dokładnie przemyśleć działania, na które mamy wpływ. Wtedy trzeba opanować własną nadpobudliwość i rozważnie zaplanować każdy szczegół, słowo, gest czy decyzję.

Po czwarte, niesłychanie istotne jest to, jak postępujemy wobec ludzi, którzy uczynili zło. Sprawiedliwość wymaga, aby uznali swoją winę, ale my także mamy moralny obowiązek wysłuchania ich. Rozmowa pozwoli nam zrozumieć motywy działania drugiego człowieka, co często wiele wyjaśnia i skłania do przebaczenia. Pamiętajmy, że wszyscy mamy skłonność do etykietowania. Pochopnie oceniamy czyjeś postępowanie i "redukujemy" osobę do jednej lub najwyżej paru cech, najczęściej wad. I odtąd ten ktoś zawsze jest dla nas "nielojalny", "brutalny" czy "niegodziwy". Etykieta, jaką mu nadaliśmy, skutecznie uniemożliwia nam okazanie dobroci.

I na koniec tej części rozważań chcę bardzo mocno podkreślić, że cnota łagodności kształtuje się poprzez osobiste spotkanie z Bogiem, czyli z Tym, który w pełni potrafi być łagodny. Bez modlitwy trudno o przemianę serca. Najlepiej, gdy na co dzień obcujemy z dobrocią naszego Stwórcy poprzez lekturę Pisma św.

5. Pewną formą kształtowania w sobie ducha cichości jest rozpoznanie, jak potwornie absurdalny jest ludzki gniew wynikający z nieokiełznanej namiętności.

Ale zanim to rozważymy - konieczne uściślenie. Biblia zna Boży gniew. Święty gniew spowodowany nieposłuszeństwem człowieka, szczególnie narodu wybranego. Dlatego Jezus z gniewem wypowiada swoje "biada" w Kazaniu na Górze. A gdy czynił cuda: (...) do nich powiedział: "Co wolno w szabat: uczynić coś dobrego czy coś złego? Życie ocalić czy zabić?" Lecz oni milczeli. Wtedy spojrzawszy wokoło po wszystkich z gniewem, zasmucony z powodu zatwardziałości ich serca, rzekł do człowieka: "Wyciągnij rękę" (Mk 3, 4-5).

A więc nie każdy gniew jest nieposłuszeństwem Bogu. Św. Paweł ujmuje to w paradoksalnym stwierdzeniu: Gniewajcie się, ale nie grzeszcie. Oto fragment jego Listu do Efezjan, w którym wyjaśnia tę zawiłość:

Dlatego odrzuciwszy kłamstwo: niech każdy z was mówi prawdę do bliźniego, bo jesteście dla siebie nawzajem członkami. Gniewajcie się, ale nie grzeszcie: niech nad waszym gniewem nie zachodzi słońce. Ani nie dawajcie miejsca diabłu! Kto dotąd kradł, niech już przestanie kraść, lecz raczej niech pracuje uczciwie własnymi rękami, by miał z czego udzielać potrzebującemu. Niech nie wychodzi z waszych ust żadna mowa szkodliwa, lecz tylko budująca, zależnie od potrzeby, by wyświadczała dobro słuchającym. I nie zasmucajcie Ducha Świętego, którym zostaliście opieczętowani na dzień odkupienia. Niech zniknie spośród was wszelka gorycz, uniesienie, gniew, wrzaskliwość, znieważanie - wraz z wszelką złością. Bądźcie dla siebie nawzajem dobrzy i miłosierni. Przebaczajcie sobie, tak jak i Bóg nam przebaczył w Chrystusie (Ef 4, 25-32).

6. Biblia zawsze potępia gwałtowne reakcje człowieka, a więc także gniew. Chrystus - w Kazaniu na Górze - nazywa go zbrodnią (Mt 5, 21-26). Są to chyba najmocniejsze słowa potępienia. Stary Testament widział w gniewie przejaw ludzkiej głupoty: Głupi ujawnia cały swój gniew, mądry go w końcu uśmierza (Prz 29, 11). A w innym miejscu: Łagodny - w rozwagę bogaty; porywczy ujawnia głupotę? (Prz 11, 29).

Średniowieczni mistrzowie (np. w Strzelnie) przedstawiali gniew jako kobietę szarpiącą swoje włosy. Ta personifikacja zasugerowała mi ćwiczenie, które może nam pomóc opanować skłonność do skrajnych reakcji. Spróbuj wyobrazić sobie, jak wyglądasz w ataku gniewu. Twoja twarz, gestykulacja, układ ciała, intonacja... Zobacz siebie jak w lustrze.

A jeśli nie bardzo potrafisz to zrobić, zapytaj innego człowieka, który jest twoim przyjacielem. Niech ci opisze, jak wyglądasz w chwili złości. Myślę, że bardzo - i ja, i ty - przypominamy kobietę, która w szale targa swoje włosy. Być może ta karykatura nas samych otworzy nam oczy na to, jacy jesteśmy.

Chrystus nazywa gniew morderstwem. Tak surowe i jednoznaczne przedstawienie jego skutków jest niestety w pełni uzasadnione. Gniew rzeczywiście jest morderstwem wobec drugiego człowieka i samego siebie, bo przynosi wielkie spustoszenie duchowe - rodzi zło w tobie i w twoim bliźnim, bo zabija wszelkie ślady dobra.

Dlaczego gniewamy się na innych? Gniewamy się na innych przede wszystkim dlatego, że w ocenach stosujemy najczęściej tylko własną miarę. Inny człowiek ma inne niż moje poglądy, ma inny niż mój rytm działania, ma inny niż mój projekt. A co więcej - inny człowiek również popełnia błędy, ma słabości i grzeszy. Jeżeli tylko swoją miarą oceniasz postępowanie innej osoby, to nigdy nie będziesz cierpliwy czy opanowany. Jeżeli będziesz drugiego człowieka traktował jak przedmiot, który służy zaspokajaniu twoich potrzeb, to będziesz ulegał swoim namiętnościom. Jeżeli będziesz zwrócony tylko ku sobie, to będziesz wybuchał gniewem. Wszystko to oznacza, że skłonność do gniewu jest wyrazem braku akceptacji wartości, które ma w sobie drugi człowiek.

Co więcej, rzadko dostrzegamy, że człowiek, który staje przed nami, jest darem Boga. Nawet jego ułomność jest darem. Ileż dobra może się w nas i wokół nas zrodzić przez słabość bliźnich!

Nasz błąd polega również na tym, że bagatelizujemy drobne przejawy naszej niecierpliwości albo nawet w niektórych własnych czynach nie dostrzegamy źródła zła. A przecież obrażamy się o byle co, jesteśmy apodyktyczni, szczególnie w dyskusjach, dąsamy się, rezygnujemy z próby porozumienia się z innymi, nawet czasami nie pozwalamy przedstawić odmiennych racji.

Tymczasem zło (nawet drobne), a którym nie walczymy, rozprzestrzenia się w nas, rozrasta i kształtuje coraz to nowe przestrzenie naszego wnętrza. Zło - jak choroba - obejmuje całą duszę. Aby się o tym przekonać, przeanalizujmy choćby nasze rozmowy, aby prześledzić, jak gniew rządzi myślami, uczuciami i czynami.

Raz jeszcze wrócę do problemu gniewu na samego siebie. Ma on źródło w naszej pysze. Doskonałość człowieka polega na dążeniu do świętości. A więc na nieustannym pokonywaniu samego siebie i kształtowaniu tego, co dobre, we współpracy z Bożą łaską, która jest początkiem wszelkiego dobra i każdej przemiany. Jest to proces dynamiczny i musi się ciągle toczyć. Wymaga jednak cierpliwości.

Gniew rodzi agresję w różnych postaciach. Ujawnia się nie tylko w krzyku czy gestach pełnych emocji. Przyjmuje bardziej subtelne i wyrafinowane formy, które niejednokrotnie początkowo lekceważymy. Myślę o złośliwości. Pozornie niewinna praktyka. Ale bardzo bolesna dla innych. Ujawnia tę destrukcję, która ukryta jest w gniewie. Nie zna miłosierdzia, zaciemnia myślenie, niszczy całe otoczenie. Nie wolno jej w sobie lekceważyć i na nią przyzwalać.

Zwróćmy także uwagę na to, że skłonność do gniewu czasami bywa skutkiem zmęczenia psychicznego, dlatego często racjonalny wypoczynek jest naszym obowiązkiem - w imię miłości bliźniego.

I jeszcze jedna - bardzo praktyczna - rada. Pamiętajmy o tym, aby nigdy w gniewie nie podejmować ważnych decyzji życiowych. Ktoś kiedyś powiedział mądrze, że nie wolno wysiadać z pociągu w tunelu. Warto tę przestrogę stosować w swoim życiu.

7. Oczyszczenie swego wnętrza z gniewu i kształtowanie łagodności zawsze wymaga wzmocnienia życia modlitwy. Walcząc ze swoimi namiętnościami liczymy na swój wysiłek duchowy, ale przede wszystkim na łaskę Boga. Bóg, dostrzegając nasz trud, napełni nas swoimi darami, podniesie nas na wyższy poziom duchowego istnienia. Bóg bowiem rozlewa w naszych sercach miłość, która pozwala się nam doskonalić, o czym zapewnia nas św. Paweł: A nadzieja zawieść nie może, ponieważ miłość Boża rozlana jest w sercach naszych przez Ducha Świętego, który został nam dany (Rz 5, 5).

 

Źródło: Ks. Zygmunt Malacki "Żyć w Duchu Świętym"; Warszawa 1998

poprzednia strona

następna strona

Copyright (C) Salwatorianie - Kraków 2000