Apostolaty  |   Duchowość  |   Aktualności  |   Informacje Ogólne  
Piesze Pielgrzymki w Polsce i na świecie
  Baza linków  |  Vademecum Pielgrzyma   |  Książki, artykuły  |  Konferencje |  Różne  | WAPM-Zielona  |

Trzeci dzień WAPM
7 sierpnia 1998

Dar rozumu albo o tym, co łączyło cadyka
z Berdyczowa ze św. Katarzyną ze Sieny.

Fragment Pisma św.: 1 P 5, 5b-11.

Ćwiczenie duchowne: Zbadaj, co jest w tobie źródłem pychy. Postaraj się przeżyć dzień w pokorze.

Intencja modlitewna: Módlmy się o dar pokory dla wszystkich pielgrzymów.

Rozważania poranne
Wszyscy zaś wobec siebie wzajemnie przyobleczcie się w pokorę (1 P 5, 5)

1. Pokora ma swoją "czarną legendę". Myślę, że nie wygrałaby rankingów na najbardziej wymarzone zalety, jakie ludzie chcieliby mieć. Dzieje się tak, ponieważ bardzo często myślimy o niej poprzez pewne stereotypy.

Wzorem średniowiecznych mistrzów stwórzmy współczesną personifikację pokory - typ zakompleksionej dziewczyny, tzw. Szarej myszki; nieatrakcyjna, milcząca, terroryzowana przez silniejszych, bezdyskusyjnie pozwala przepisać zadanie domowe, ustępuje każdemu i we wszystkim.

Oto współczesna karykatura pokory.

2. Rozpocznijmy nasze rozważania od analizy najczęstszych stereotypów o pokorze, które w gruncie rzeczy są fałszowaniem jej istoty.

Często myli się pokorę z brakiem aktywności, bezkrytycznym zgadzaniem się na wszystko oraz z kompleksami i poczuciem niższości. W rzeczywistości te cechy to negatywny obraz samego siebie wynikający z braku poczucia własnej wartości i należy je uznać za wyraz problemów emocjonalnych jednostki.

Tymczasem pokora wynika z prawdziwego obrazu samego siebie. Jej istotę możemy objaśnić poprzez porównanie z naturą pychy. Dlatego tym razem najpierw zajmiemy się badaniem anatomii tej wady.

3. Przywołajmy opis grzechu pierworodnego w raju. Raj to uosobienie pełni szczęścia, które się rodzi z porządku. Ów ład polegał na harmonii między Bogiem a człowiekiem. Człowiek uznawał, że jest stworzeniem Boga, a jego godność i wielkość urzeczywistnia się w wypełnianiu woli Stwórcy.

W ten harmonijny układ wkracza szatan, a jego podstęp jest misterną pułapką. Przypomnijmy sobie, jaką wizja kusi człowieka: Ale wie Bóg, że gdy spożyjecie owoc z tego drzewa, otworzą się wam oczy i tak jak Bóg będziecie znali dobro i zło (Rdz 3, 5). Istota kuszenia sprowadza się do słów: i tak jak Bóg będziecie znali dobro i zło.

W tej scenie kryje się istota pychy. Pycha to odrzucenie Bożego porządku, czyli człowiek nie chce do końca uznać, że Bóg jest jego Stwórcą i nie chce zaakceptować tego wszystkiego, co z tej prawdy wynika - swoją niewystarczalność i zależność od pana we wszystkim.

Podobna postawa kierowała pomysłodawcami budowy wieży Babel. Bóg dał im jedną mowę, aby mogli się porozumiewać bez żadnych kłopotów. Jednak postanowili wykorzystać ten dar, aby zbudować wieżę sięgającą nieba. Zlekceważyli prawdę o sobie, Bogu i prawach świata.

4. Współcześni pyszałkowie - budowniczowie komputerów - ogłosili, że "Bóg umarł" i sami próbują Go zastąpić. Na różne sposoby. Jedni budują wzniosłe teorie, które - choć wyrastają ze szlachetnych intencji - potwornieją w fazie ich urzeczywistniania. Inni próbują zbudować cywilizację bądź na zaprzeczeniu Biblii, bądź na jej karykaturze. Zawsze łączy ich bezwarunkowa wiara w potęgę człowieka, a szczególnie jego rozumu.

Ale współczesna pycha ma także swój pospolity rodzaj - rodzaj "chwastu". O niej opowiada następująca historyjka: Młody adwokat urządził sobie wspaniałą kancelarię. Kropką nad "i" miał być luksusowy telefon na biurku.

Sekretarka zameldowała pierwszego klienta. Adwokat - dla zasady - każe mu czekać kwadrans, a potem zgrywając ważniaka - gdy otworzyły się drzwi, podnosi słuchawkę i pozoruje ważna rozmowę z ważną osobistością. Klient rzeczywiście jest zszokowany. Co pan sobie życzy? - wymamrotał sługa prawa. - Ja... Ja.... jestem monterem i chciałem podłączyć ten telefon (K. Wójtowicz: "Notki", s. 52).

Jak wynika z powyższego przykładu, w naszym codziennym życiu pycha pojawia się w rozmiarach jakby pomniejszonych, ale jej mechanizm pozostaje niezmienny.

5. Rozważmy jeszcze jeden przykład biblijny: Dwóch ludzi przyszło do świątyni, żeby się modlić, jeden faryzeusz, a drugi celnik. Faryzeusz stanął i tak w duszy się modlił: "Boże, dziękuję Ci, że nie jestem jak inni ludzie, zdziercy, oszuści, cudzołożnicy, albo jak ten celnik. Zachowuję post dwa razy w tygodniu, daję dziesięcinę ze wszystkiego, co nabywam". Natomiast celnik stał z daleka i nie śmiał nawet oczu wznieść ku niebu, lecz bił się w piersi i mówił: "Boże, miej litość dla mnie grzesznika!". Powiadam wam: Ten odszedł do domu usprawiedliwiony, nie tamten. Każdy bowiem, kto się wywyższa, będzie poniżony, a kto się uniża, będzie wywyższony (Łk 18, 10-14).

Faryzeusz - trzeba to podkreślić - chce być pokorny, uznaje Boga i właściwie pojmuje relację "ja wobec Boga". Ale to tylko namiastka pokory, nie jest pełna, ponieważ nie kształtuje właściwego stosunku do bliźniego. Przecież Bóg wyraźnie określił zasady, według których powinniśmy postępować wobec naszych braci. Tymczasem faryzeusz ocenia celnika wedle własnych, ludzkich, a nie Bożych prawd.

W przywołanej opowieści Chrystus pochwala postępowanie celnika jako człowieka pokornego, który jest świadomy swej zależności od Boga ze wszystkimi tego konsekwencjami - w świetle Bożego prawa postrzega swoją niegodziwość.

Simone Weil nazwała pokorę "królową cnót" i określiła jej istotę jako "odmowę istnienia poza Bogiem". Oznacza to, że źródłem pokory jest Prawda - Prawda, której początkiem jest Stwórca. Prawda o Bogu, prawda o człowieku, prawda o prawach istnienia...

Oto Hiob. Człowiek sprawiedliwy, który został poddany próbie. Stracił cały dobytek i rodzinę, zachorował na trąd, okrutnie doświadczali go przyjaciele, którzy nakłaniali go do buntu wobec Pana. Ale nie przestał być pokorny. Nie zachwiał się w swym zaufaniu Prawdzie Najwyższej. Rozum podpowiadał mu grzech pychy, ale wiara w Boży ład zdołała go przed nim uchronić.

Oto Mojżesz. Ten, który odważył się wyrazić swoje wątpliwości co do słuszności woli Bożej, bo nie czuł się zdolny do wypełnienia misji tego, który stanie na czele narodu. Przedstawia Bogu swoje argumenty, mówiąc choćby o kłopotach z mówieniem. Ale w końcu pojmuje Bożą Prawdę i odtąd nigdy się nie zachwieje. Poprzez pokorę stanie się narzędziem działania Boga wobec Izraela.

6. Powtórzmy, źródłem pokory jest Prawda. Prawda o Bogu, człowieku i świecie. Prawda daje człowiekowi wewnętrzny ład i tym samym uwalnia go od wszelkich zniewoleń, zgodnie z Chrystusową obietnicą: Poznacie prawdę, a prawda was wyzwoli (J 8, 32).

Droga prowadząca do pokory składa się z pewnych etapów.

Na początku otwieramy się na Boga, który jest wszechpotężnym Stwórcą wszechświata. Uczymy się kontemplować Jego Majestat. Rozpoznajemy ślady Jego obecności w majestatycznej naturze.

To nie przypadek, że kontemplacja Piękna wpisanego w potęgę gór czy nieograniczoność oceanu niejednego człowieka prowadzi do odkrycia swego miejsca wobec Pana:

Kto zmierzył wody morskie swą garścią i piędzią wymierzył niebiosa? Kto zawarł ziemię w miarce? Kto zważył góry na wadze i pagórki na szalach? Kto zdołał zbadać ducha Pana? Kto w roli doradcy dawał Mu wskazania? Do kogo On się zwracał po radę i światło, żeby Go pouczył o ścieżkach prawa, żeby Go nauczył wiedzy i wskazał Mu drogę roztropności? Oto narody są jak kropla wody u wiadra uważa się je za pyłek na szali. Oto wyspy ważą tyle co ziarnko prochu. I lasów Libanu nie starczy na paliwo ani jego zwierzyny na całopalenia. Niczym są przed Nim wszystkie narody, znaczą dla Niego tyle co nicość i pusta (Iz 40, 12-17).

Druga lekcja pokory to odkrycie, że jesteśmy dziełem Pana i od Niego całkowicie uzależnieni. A już tylko logiczną konsekwencją staje się świadomość, że oto wszystko otrzymujemy od naszego Stwórcy. Urodę, zdolności, indywidualne predyspozycje... wszystko cokolwiek mamy. Pokora to świadomość, że to co mam, otrzymałem od Boga: Cóż masz, czego byś nie otrzymał? A jeśliś otrzymał, to czemu się chełpisz tak, jakbyś nie otrzymał? (1 Kor 4, 7). A w innym miejscu św. Paweł ostrzega: Bo kto uważa, że jest czymś, gdy jest niczym, ten zwodzi samego siebie (Gal 6, 3).

Trzecia lekcja pokory to odkrycie, że Bóg nas kocha. Jesteśmy Jego ukochanymi dziećmi mimo naszych grzechów: Chrystus bowiem umarł za nas, jako za grzeszników, w oznaczonym czasie, gdyśmy (jeszcze) byli bezsilni. A (nawet) za człowieka sprawiedliwego podejmuje się ktoś umrzeć tylko z największą trudnością. Chociaż może jeszcze za człowieka życzliwego odważyłby się ktoś ponieść śmierć. Bóg zaś okazuje nam swoją miłość (właśnie) przez to, że Chrystus umarł za nas, gdyśmy jeszcze byli grzesznikami (Rz 5, 6-8).

Z prawdy o Bożej miłości wynika przekonanie, że nasze istnienie ma głęboki sens. Każdy ma do spełnienia ważne powołanie. Mówi o tym św. Paweł w bardzo obrazowy sposób: Podobnie jak jedno jest ciało, choć składa się z wielu członków, a wszystkie członki ciała, mimo że są liczne, stanowią jedno ciało, tak też jest i z Chrystusem (...) Jeśliby noga powiedziała: "Ponieważ nie jestem ręką, nie należę do ciała" - czy wskutek tego rzeczywiście nie należy do ciała? Lecz jeśliby ucho powiedziało: "Ponieważ nie jestem okiem, nie należę do ciała" - czyż nie należałoby do ciała? Gdyby całe ciało było wzrokiem, gdzież byłby słuch? Lub gdyby całe ciało było słuchem, gdzież byłoby powonienie? Lecz Bóg, tak jak chciał, stworzył (różne) członki, umieszczając każdy w nich w ciele. Gdyby całość była jednym członkiem, gdzież byłoby ciało? Nie może więc oko powiedzieć ręce: "Nie jesteś mi potrzebna" albo głowa nogom: "Nie potrzebuję was". Raczej nawet niezbędne są dla ciała te członki, które uchodzą za słabsze; a te, które uważamy za mało godne szacunku, tym większym obdarzamy poszanowaniem (...) Wy przeto jesteście Ciałem Chrystusowym i poszczególnymi członkami (1 Kor 12, 12.15--22.27).

Z rozważań św. Pawła wynika, że prawdziwa pokora rodzi radość z ogromnego bogactwa, jakie złożył w nas Bóg. Człowiek pokorny potrafi ze wszystkiego się cieszyć. Wie, że życie ma swój głęboki sens. Dlatego nie popada w apatię i smutek. Jest szczęśliwy z tego, kim jest i jaki jest.

Starajmy się zrozumieć, że każdy z nas jest niepowtarzalnym "egzemplarzem", jedynym obrazem Boga na ziemi. Wówczas okaże się, że dla każdego z nas pokora będzie wyrażała się w czynach, poprzez które obraz Boga stanie się o wiele bardziej czytelny dla innych.

7. Największym Nauczycielem pokory jest sam Chrystus, który woła do każdego z nas: Przyjdźcie do Mnie wszyscy, którzy utrudzeni i obciążeni jesteście, a Ja was pokrzepię. Weźcie moje jarzmo na siebie i uczcie się ode Mnie, bo jestem cichy i pokorny sercem, a znajdziecie ukojenie dla dusz waszych. Albowiem jarzmo moje jest słodkie, a brzemię lekkie (Mt 11, 28-30).

Chrystus sam o sobie mówi, że jest pokorny i cichy. Pokora wyraża się w całym Jego nauczaniu a przede wszystkim w umyciu nóg apostołom i przyjęciu śmierci krzyżowej. Umycie nóg uczniom to widzialny znak uniżenia się Syna Bożego i dania im przykładu: Jeżeli więc Ja, Pan i Nauczyciel, umyłem wam nogi, to i wyście powinni sobie nawzajem umywać nogi. Dałem wam bowiem przykład, abyście i wy tak czynili, jak Ja wam uczyniłem (J 13, 14-15).

Przez wszystkie dni naszego pielgrzymowania powtarzamy, że cnota wymaga pracy duchowej. Oto kilka prostych zasad i ćwiczeń duchowych, których praktykowanie będzie budowaniem pokory.

Po pierwsze trzeba nam nieustannie otwierać się na Prawdę Boga przede wszystkim poprzez lekturę Biblii. Niestety, katolicy nadal za rzadko - na co dzień - sięgają po Księgę Życia. Ciągle wielu boi się trudności. Inni natomiast żyją w błędnym przekonaniu, że słuchanie fragmentów biblijnych w czasie niedzielnej liturgii zupełnie wystarcza.

Tymczasem systematyczna lektura Biblii - obcowanie ze Słowem Bożym - otwiera nas na Prawdę o Bogu, człowieku i wszechświecie. Tym samym pozwala nam zrozumieć swoje istnienie i budowanie go w duchu pokory.

Wiele owoców w życiu duchowym przynosi modlitwa dziękczynna za otrzymane Boże dary. My ludzie jako cywilizacja jesteśmy niezwykle dumni ze swej rozumności i pomysłowości w budowaniu nowoczesnego świata. Tymczasem trzeba nam nieustannie odkrywać, że wszelkie dary otrzymujemy od Stwórcy. Wymaga to nieco innego spojrzenia na własne sukcesy. Wtedy rzeczywiście odkryjemy działanie Ducha Bożego w naszych ludzkich wysiłkach.

Pokory uczymy się także przez bezinteresowną służbę innym. Ale najpierw musimy w sobie odkryć, jak często nasze działanie jest tylko pozornie altruistyczne, bo w gruncie rzeczy służy egoistycznym celom. Ten cierń egoizmu jest głęboko zakorzeniony w naszych duszach, dlatego nie tak łatwo go zniszczyć. Ale gdy uświadomimy sobie tę słabość, będziemy potrafili świadomie podejmować czyny naprawdę w duchu bezinteresowności, co rzeczywiście wymaga aktu woli.

To trudne zadanie duchowe warto rozpocząć od bardzo prozaicznego ćwiczenia. Otóż często wobec bliźnich przyjmujemy postawę: "mnie to się należy, nikt mi łaski nie robi". Jej pielęgnowanie utrwala w nas pyszałka. Natomiast pokorę budują w nas czyny wynikające z głębokiego przekonania, że oto jesteśmy przez innych nieustannie obdarowywani. Nawet najprostsze czynności to posługa, za którą powinniśmy być wdzięczni. Odkrywając tę prostą prawdę, tym samym uczymy się chcieć i umieć prosić, dziękować i przepraszać. Niekiedy taka właśnie postawa otwiera nam oczy na własną pychę i uczy, czym jest pokora.

9. Im więcej pokory będzie w twoim życiu, tym mniej pychy. Ale pycha to chwast - często - mocno zakorzeniony w naszym życiu i nie zawsze łatwy do wykarczowania. Dlatego jednak trzeba w sobie w sobie rozpoznawać właściwe mojej egzystencji cechy pyszałka.

Stąd konieczność stawiania podstawowego pytania - dlaczego coś czynię? Jakie są moje pobudki? Co myśle czy czuję, zanim podejme działanie? Nie jest to oczywiście jedyna metoda rozpoznawania własnej pychy, ale przez wielu stosowana z powodzeniem.

10. Przez wszystkie dni pielgrzymowania przypominamy nieustannie, że każdy czlwoiek staje w sytuacji wyboru. Jest to podstawowe ludzkie doświadczenie egzystencjalne.

Stajesz do wyboru. Pycha czy pokora? Jaka będzie towja droga?

11. Człowiek pyszny koncentruje całe życie na sobie. Nieustannie pragnie być w centrum uwagi. Wszystko winno być jemu podporządkowane, dlatego swoją wolę narzuca innym. Wszystko wie najlepiej i najlepiej potrafi.

Pycha to nieuporządkowana ambicja, która jest w każdym z nas. Niektórzy twierdzą, że umiera dopiero piętnaście minut po śmierci człowieka. Jako wada jest niezmiernie groźna. Ona podporządkowuje sobie wszystkie wady i potrafi posłużyć się wszystkim - nawet pragnieniem dobra. Ma wiele twarzy. Ukrywa się zarówno w poczuciu wyzszości, jak i w poczuciu niższości, często udaje pokorę.

Człowiek obarczony tą wadą jest zawsze niezadowolony, smutny i rozdrażniony. Pycha jest bowiem główną przyczyną stresów i nerwic: człowiek pragnie więcej i więcej, a przede wszystkim panicznie boi się nawet najmniejszej porażki. Tak jak pokora buduje i jednoczy, tak pycha dzieli i rujnuje.

Pokora w stosunkach z innymi to stan, w którym patrzymy na drugiego człowieka tak jak patrzy Bóg - Ojciec miłosierny, choć sprawiedliwy.

Pokora pozwala nam akceptować człowieka takim, jakim on jest, z wszelkimi słabościami, które mają źródło w ludzkiej ułomności i nie są nikomu obce. Uczy przebaczenia i miłosierdzia. Powstrzymuje od pochopnych sądów czy poniżania innych.

Pokora uczy również akceptacji skutków tego, że jesteśmy istotami społecznymi. Żaden człowiek nie jest samotną wyspą, jest uzależniony od innych i z nimi ściśle związany, szczególnie wtedy gdy te powiązania są bardzo uciążliwe. Ale pokora zna Boży porządek i uczy wyrozumiałości oraz współdziałania z innymi, z szacunkiem dla czyjejś odmienności.

Wreszcie pokora pozwala zakceptować siebie, kochac siebie zgodnie z prawem Bożym. A więc nie bałwochwalczo i bezkrytycznie, ale i też bez kompleksów.

12. Pokora to otwarcie się na Boga. Dlatego staje się siłą napędową tego, co w życie szlachetne i mądre.

Pycha to zamknięcie siebie przed Bogiem. Dlatego staje się początkiem długotrwałej choroby ducha, która degraduje człowieczeństwo.

Wybieraj.

Źródło: Ks. Zygmunt Malacki "Żyć w Duchu Świętym"; Warszawa 1998

poprzednia strona

następna strona

Copyright (C) Salwatorianie - Kraków 2000